tytul: Miejsowości, które kochają recykling!tytul: EkoWalentynki 2017 rozpoczęte!tytul: Rok Wisły-wywiad z Dominikiem Dobrowolskimtytul: Toruń kocha recykling!tytul: Stanowisko Rady Krajowej Partii Zieloni w sprawie antysmogowego projektu rządu.tytul: Przyjdzie dzień sądutytul: Polski węgiel truje mniej. Minister Szyszko w Sejmie o smogutytul: Proszę o Twój głos!
min
wiadomości

Kurhany niczym papierek lakmusowy. Jaka przyszłość czeka region Konina?

opublkowano 6 lutego 2017r.

Na terenie gminy Wilczyn, przy granicy z gminą Ślesin w Wielkopolsce, odkryto archeologiczny skarb. Mowa jest o znalezisku pierwszej ligi – ze względu na obszar, stan zachowania oraz wiek. Chodzi o cmentarzysko kurhanowe sprzed ponad 5500 lat (ok. 3,5 tys. lat p.n.e.). Są one wytworem ludu kultury pucharów lejkowatych – nazwa wzięła się od charakterystycznego kształtu odnalezionych naczyń z tego okresu. Kurhany są starsze o tysiąc lat od egipskich piramid i kilkaset lat od neolitycznego kręgu Stonehenge w Anglii. Czy są one grobowcem przodków państwa Polan? W jakiej mierze Polacy dziedziczą geny po tamtych ludziach? To pytania, które mogą się nie doczekać odpowiedzi. Dlaczego?

Interes społeczny kontra interes społeczny

Znalezisko znajduje się po części na terenie planowanej odkrywki węgla brunatnego Ościsłowo. Inwestorem kopalni jest ZE PAK. Andrzej Dąbek, radny gminy Ślesin, gdzie powstać ma odkrywka mówi, że znalezisko przytrafiło się gminie w bardzo ważnym a jednocześnie symbolicznym momencie. Kiedy - a to jest kwestia czasu - znalezisko zostanie wpisane przez konserwatora w całości na listę zabytków, inwestor kopalni będzie musiał zmienić dokumentację potrzebną do wydania decyzji środowiskowej. Na razie inwestor nie zaznaczył tego znaleziska na mapie w dokumentacji. Będzie to musiał zrobić prędzej czy później. Jeżeli wcześniej, to może oszczędzić pieniądze, które inaczej wyda na ponowne opracowanie dokumentacji. Można podejrzewać, że inwestor ZE PAK bardzo się spieszy. Czyżby czuł, że era paliw kopalnych się kończy i że to ostatni moment, kiedy może skorzystać z tego złoża? I czy społeczny interes dostępu do energii elektrycznej – którą obecnie można też produkować w odmienny niż z węgla brunatnego sposób – jest ważniejszy od innego interesu społecznego, czyli ochrony przyrody, dziedzictwa kultury a do tego miejsca pochówku?

Symbolika znaleziska

Symbolika tego wydarzenia jest wielowymiarowa, ale szczególnie ważna wydaje się pewna koincydencja. Na czym ona polega? Niech za odpowiedź posłużą słowa radnego Dąbka, którego można posłuchać w rozmowie radia TOK FM w audycji „Energia dla Klimatu”. Otóż ludzie, których groby właśnie zostały znalezione żyli w kulturze neolitu. Była ona rewolucyjna, gdyż to wtedy zaczęto prowadzić osiadły tryb życia odchodząc od koczownictwa. Umożliwił to m.in. rozwój rolnictwa. Osoby, które spoczywają w kurhanach osiedliły się w okolicach Konina, ponieważ występują tam bardzo dobre gleby rolnicze. Ważny jest też dostęp do wody. Korzystają z nich rolnicy także dziś. „Co ciekawe, właśnie kiedy znajdujemy ślady tej rewolucyjnej kultury neolitu, zaczyna się nowa rewolucja cywilizacyjna – koniec kultury paliw kopalnych” – mówi radny Dąbek. Ludzie żyjący w czasach neolitu nie mieli pojęcia, że to co robią jest rewolucyjne. To współcześni naukowcy nazwali ten okres rewolucją neolityczną. Jak nazwą XXI w. przyszłe pokolenia z okolic Konina?

Gdyby Chrystus narodził się dzisiaj, nie zauważylibyśmy tego

Kiedy w 1564 roku Peter Breugel namalował obraz „Droga krzyżowa” wyraził swoją krytykę względem kościoła katolickiego oraz króla hiszpańskiego, który miał wpływ na ówczesną Holandię. Ale współcześnie, historycy dostrzegają w tym obrazie również pewną refleksję na temat natury ludzkiej – nie zdajemy sobie sprawy z wagi wydarzeń, które przytrafiają się za naszego życia. Na obrazie widać, że obok drogi krzyżowej, odbywa się codzienne życie. Tak jakby bohaterowie obrazu nie byli świadomi tego, że oto dzieją się rzeczy, które będą miały wpływ na przyszłość Europy i świata. Podobny sens przedstawia bardziej znany obraz tego samego autora - Upadek Ikara. Dramat odważnego chłopca, który postanowił wystąpić przeciw ogólnie przyjętym, choć niesprawiedliwym, zasadom, pozostaje niezauważony. Obserwator musi się sporo wysilić, aby w ogóle dostrzec tonącego Ikara.

Nawiązuję do tych obrazów, ponieważ chcę zilustrować, że my dzisiaj też jesteśmy ślepi i obojętni. Wiele osób, a nawet ważnych polityków nie dostrzega albo nie chce przyjąć do wiadomości, że obecnie jednym z najważniejszych wyzwań dla ludzkości - prawdopodobnie decydujących o przetrwaniu naszego gatunku i cywilizacji - są zmiany klimatu i rewolucja energetyczna właśnie. O ile na obrazie Upadek Ikara, ślepymi są rolnicy zajęci swoją pracą - oracz pługiem, pasterz, ale też rybak - to dzisiaj zaślepione jest przede wszystkim lobby paliw kopalnych. Problemu nie dostrzegają też Ci, którzy po prostu przyzwyczaili się, że świat oparty jest na ropie. Psycholog Dan Kahan z uniwersytetu Yale sugeruje nawet, że zmiany klimatu wywołują u wielu osób reakcję obronną, a umysł – metaforycznie rzecz ujmując – wytwarza coś w rodzaju przeciwciał, aby obronić się przed wiedzą, która mogłaby przyczynić się do rozpadu dotychczasowego światopoglądu. Taka postawa nazwana została negacjonizmem, a szerzej na ten temat pisze m.in. Naomi Klein w „To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat”. Co znamienne, Klein pisze też o rolnikach, którzy w skali całego świata ponoszą straty właśnie przez zmiany klimatu oraz nadmierną eksploatację tego, co nas żywi – gleby.

Panika, ale jakoś to będzie

Zmiana światopoglądu kosztuje dużo energii, ale człowiek przecież leniwym jest. Czytając komentarze pod artykułem na temat konferencji w Wilczynie poświęconej kurhanom rejestrujemy nie tylko hejt. Wizja zwolenników odkrywki jest histeryczna. Obawiają się, że jeżeli nie powstanie kopalnia, to nie będą mieli co jeść: „Wykopaliska ludzi nie nakarmią”. Osoby te muszą zatem zakładać, że górnictwo to jedyna możliwość pracy w regionie. Pewnie boją się sytuacji, jaka przytrafiła się kiedyś Wałbrzychowi. Ale od tego czasu minęło prawie 30 lat! Czy świat zatrzymał się dla nich na etapie epoki industrializacji i upadku żelaznej kurtyny? Znalezisko jest z kolei traktowane jak fanaberie: „Tysiące bezrobotnych będzie zwiedzać nienaruszone grobowce sprzed.... Niezła perspektywa...”; „Kopalnia i elektrownia to tysiące miejsc pracy dla ludzi z regionu a wykopaliska to jedynie ciekawostka”. Czy ktoś w tych komentarzach zwrócił uwagę na wysiedlonych ludzi i na zniszczone ziemie rolnicze?

Z komentarzy pod artykułem można też wysnuć wniosek, że pozostajemy w Polsce w kulturze materialistycznej – to głównie trudna sytuacja materialna decyduje o wartościach, jakie uznajemy. Byt określa świadomość – skąd my to znamy. Wiele osób zdolnych jest poświęcić swoje zdrowie, nie mówiąc już o ideałach – a do nich należy m.in. poszanowanie dóbr kultury czy miejsca pochówku – dla środków na przeżycie. Aż nie chce się wierzyć, że taka sytuacja panuje w regionie, któremu rzekome prosperity przynosi węgiel. Jednak region Konina już stoi przed problemem wyczerpania złóż węgla brunatnego i restrukturyzacji górnictwa. Na razie ludzie wydają się być zaślepieni. Nie dostrzegają możliwości, jakie daje rewolucja energetyczna oraz bagatelizują problem degradacji środowiska, m.in. wysychających jezior, wywołany przez branżę węgla brunatnego. Wśród komentarzy znalazł się jeden znamienny: „Cała ta kopalnia to jeden wielki skansen. Niedługo Konin też będzie jak skansen”.

Można też odnieść wrażenie, że pracownicy kopalni i elektrowni po prostu nie wiedzą jaka czeka ich przyszłość, bo najwyraźniej nikt z nimi nie dyskutuje transformacji, nie oferuje się im przekwalifikowania, tylko mami, że epoka paliw kopalnych będzie trwała wiecznie: „Niech robią co chcą z tym cmentarzem, ale odkrywka musi być, mimo że nie jestem pracownikiem kopalni”. Można zrozumieć obawy przed utratą miejsca pracy i pozycji społecznej. Tylko najwyraźniej PAK woli budować klimat histerii i strachu. Andrzej Mazur, przewodniczący rady pracowników PAK KWB Konin: „Decyzję podejmie główny archeolog, albo minister kultury i dziedzictwa narodowego. Włączyły się w to różne dziwne stowarzyszenia i fundacje. Jest to kolejny pretekst do robienia burzy. Liczymy, że do jakiegoś porozumienia dojdzie, bo zawsze dochodziło”.

Mieszkańcy gmin Ślesin czy Wilczyn, a konkretnie osoby, które wolą przyszłość taką jaką znają czyli wraz z odkrywkami, nie zdają sobie chyba sprawy, że próbują ratować wizję energetyki i społeczeństwa rodem z XIX wieku. Ich frustracja przypomina trochę protesty dla zachowania dorożek na początku XX w, gdy właśnie ruszył przemysł produkcji „tanich samochodów dla robotnika”. A może niechęć względem transformacji energetycznej to już neoluddyzm?

Odkrywka - dziura obiecana

Kiedy Moryc Welt i Karol Borowiecki bohaterowie powieści „Ziemia obiecana” budowali swoją fabrykę, nie musieli się martwić sprawami ekologicznymi. W filmie Wajdy pod tym samym tytułem widzimy, jak odpady z fabryki farb trafiają bezpośrednio do rzeki. Ludzi z terenów obecnej Łodzi się wysiedla, bo bogaty pan może ich wysiedlić. Klasa posiadaczy buduje pałace kosztem ludzi i natury. Obecnie świat wygląda inaczej, ale trzeba zaznaczyć, że energetyka węglowa zakłada również dzisiaj poświęcanie przyrody, zdrowia, a nawet życia jednostek dla dobra niewielu beneficjentów. I można odnieść wrażenie, że podobnie jak biedni pracownicy łódzkich fabryk przejawiają stan beznadziejnego ubóstwa i poddaństwa, tak dzisiaj zwolennicy odkrywek będą wychwalać swojego pana, który jednak zapomni o nich szybko, bo przecież nie o ludzi mu chodzi, ale o zysk. Czy kopalnia wypłaciła odszkodowania rolnikom za straty? Czy przyznaje się w ogóle do tego, że wysychanie jezior ma związek z odkrywkami? Węglowy przemysł był i jest toksyczny dla życia. To co się zmieniło od XIX w. w branży paliw kopalnych to z pewnością lepszy PR koncernów energetycznych. Przed siedzibą RDOŚ w Poznaniu rolnicy powiedzieli „Precz z Pakiem” i wolą uprawiać rzepak niż czekać na zyski z obiecanej dziury w ziemi.

Kurhany jako papierek lakmusowy

W obliczu znaleziska w gminie Wilczyn, należy zadać pytanie, czy odkrywkę wciąż można uznać za interes publiczny. Czy włodarze, którzy popierają budowę kopalni naprawdę stawiają na rozwój regionu? Jeżeli chodzi o miejsca pracy, warto, aby przedstawili ile miejsc pracy zachowają, a ile zostanie zniszczonych na tym terenie w wyniku budowy i pracy kopalni Ościsłowo i innych. Skoro nie ufają ani naukowcom, ani organizacjom społecznym, to warto, aby przestawili swój raport, ale uwzględniający też straty a nie tylko kreślący krainę mlekiem i i miodem płynącą. Poza tym, czy można zgodzić się na zysk prywatnego inwestora kosztem niszczenia miejsca pochówku? Jest prawie pewne, że jeżeli nawet kurhany zostaną zachowane, a wokół powstanie odkrywka, to jednak mogą one zostać zniszczone w wyniku osuwisk – a takie przytrafiły się np. niedawno przy odkrywce w Turowie. Zniszczyć je może nieuchronne, wielkie obniżenie poziomu wód lub wypłukiwanie przez opady, które będą płynąć przez zabytek do wyrobiska. Cmentarzysko może się zatem okazać sprawdzianem dla władz i społeczeństwa.

Nowy Biskupin?

Region Konina boryka się z problemem bezrobocia, mimo że na jego terenie znajduje się – jak wielu wciąż twierdzi – węglowe Eldorado. Jest jednak jeszcze inna gałąź gospodarki, która tworzy miejsca pracy – turystyka i rekreacja. Tylko, że teraz narażona jest na straty i to właśnie przez odkrywki węgla brunatnego, gdyż przyczyniają się one do niszczenie natury i wysychania jezior przyciągających turystów. Teraz może się okazać, że zniszczony zostanie również skarb, który mógłby stanowić atrakcję w skali kraju a nawet szerzej. Dr hab. Leszek Pazderski z Uniwersytetu UMK, który jest nie tylko chemikiem, ale też doświadczonym krajoznawcą, poza tym archeolog Krzysztof Gorczyca podobnie jak członkowie stowarzyszenia Eko-Przyjezierze, czy sam radny Andrzej Dąbek zauważają, że znalezisko to może się okazać dla regionu magnesem turystycznym. Tym bardziej, że kwestie archeologiczne zyskują ostatnio na znaczeniu. Świadczy o tym chociażby rosnąca popularność Biskupina. A trzeba pamiętać, że nie byłoby Biskupina bez archeologów oraz woli rekonstrukcji grodu. Kiedy został znaleziony, podobnie jak dzisiaj kurhany, gród w Biskupinie był zaledwie szczątkiem grodu. Na zniszczenie Biskupina nikt by dzisiaj nie pozwolił, bo jest ono ważnym miejscem na mapie narodowej tożsamości wielu Polaków. Podobnie jak ziemie rolnicze także zabytki kultury, a ostatnio coraz bardziej groby, karmią wyobrażenia o Polsce.

W najbliższym czasie  Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zadecyduje w sprawie odkrywki "Ościsłowo". Będzie musiała wziąć pod uwagę sprzeciw mieszkańców zagrożonych wsi oraz kwestię objęcia ochroną całości cmentarzyska kurhanowego odkrytego  w pobliżu miejscowości Góry, Ostrowąż i Ościsłowo - gdzie miałaby powstać nowa odkrywka. Dochodzi do tego również problem odrolnienia ziemi, którą wcześniej odważnie chronił minister rolnictwa, aby nieoczekiwanie zmienić ostatnio zdanie na korzyść lobby węglowego. To ta sama ziemi, która sprawiła, że pod Koninem już ponad 5000 lat temu zaczęło kwitnąć życie społeczne. Pojawiła się wysoka cywilizacja i kultura materialna, o której wciąż mało wiemy. I jak mówi Krzysztof Gorczyca, powinniśmy chronić to wyjątkowe znalezisko, dla przyszłych pokoleń a w tym dla archeologów, którzy za 25-30 lat, korzystając z postępu technologii badawczych, odkryją tę cywilizację, starszą od piramid egipskich, na nowo.

Czy rewolucja neolityczna pomoże rewolucji energetycznej? Będziemy się temu procesowi intensywnie przyglądać.

Hanna Schudy

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.