tytul: Minister środowiska o Puszczy Białowieskiej: nie będzie decyzji o wycince tytul: Kochasz Polskę? Nie śmiećtytul: Apel do Głównego Geologa Kraju przeciw kopalniom odkrywkowym tytul: B. szef lobbystów węglowych: Przestańmy wciskać hamulec dla OZE tytul: marsz entów 17.01.2016, Warszawa - fotorelacjatytul: Recykling Rejs 2016_ Pętla Toruńskatytul: Zakaz spalania węgla w Krakowietytul:  Smog nas zabija. Polska ma najgorsze powietrze w całej Unii Europejskiej
min
wiadomości

Mieszkańcy Dolnych Łużyc / PGE - 6 : 0

Po latach planowania i przekonywania mieszkańców do kopalni i elektrowni pod Gubinem, liczba gmin oficjalnie sprzeciwiających się kopalniom odkrywkowym węgla brunatnego wzrosła z dwóch do sześciu.
opublkowano 19 stycznia 2016r.

Ramię w ramię z polskimi gminami Brody i Gubin stanęły niemieckie: Guben, Schenkendoebern, Peitz i Forst - składając w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie, w dniu 11-go stycznia, swoje negatywne stanowisko w sprawie coraz bardziej kontrowersyjnego projektu Gubin, prowadzonego przez Polską Grupę Energetyczną.

Dlaczego PGE musi uwzględnić stanowisko przygranicznych niemieckich gmin w sprawie kopalni i elektrowni po polskiej stronie?

Miłosz Jakubowski, Fundacja Frank Bold: Obowiązek przeprowadzenia postępowania w sprawie transgranicznego oddziaływania na środowisko wynika z przepisów ustawy z 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Postępowanie przeprowadza się w razie stwierdzenia, że planowane przedsięwzięcie może znacząco oddziaływać na środowisko naturalne poza granicami Polski. W przypadku kopalni odkrywkowej w Gubinie i Brodach, ze względu na bliskość granicy z Niemcami, niekwestionowane jest poważne oddziaływanie na środowisko naturalne na terytorium Niemiec, między innymi w wyniku powstania leja depresyjnego (nie kwestionują tego ani urzędnicy, ani sam inwestor).

Postępowanie transgraniczne ze strony polskiej prowadzi Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska. W ramach postępowania przeprowadzone zostaną konsultacje z niemieckimi organami administracji oraz zapewniony zostanie udział społeczeństwa (konsultacje społeczne). Złożone przez organy i społeczeństwo uwagi i wnioski muszą zostać uwzględnione przez RDOŚ przy wydawaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Nie ilość a jakość – spotkanie przedstawicieli PGE z mieszkańcami Guben i okolic

Oficjalne przekazanie negatywnego stanowiska w sprawie odkrywki pod Gubinem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie poprzedziło spotkanie przedstawicieli PGE z mieszkańcami Guben i okolic, zorganizowane na prośbę burmistrza Guben – Freda Mahro, w dniu 5-go stycznia. Największym zaskoczeniem dla osób uczestniczących w spotkaniu, było przybycie aż 12 osób z Polski - przedstawicieli PGE, ekspertów, kierowców i tłumacza. Liczna reprezentacja strategicznej spółki energetycznej nie przeniosła się niestety na jakość przygotowanego wystąpienia. Chociaż konsultacje społeczne odbywają się po stronie niemieckiej, PGE przygotowało prezentacje jedynie w języku polskim! Tłumacz częściowo ratował sytuację, ale nie zmienia to faktu, że na ważne międzynarodowe spotkania przygotowuje się prezentację w języku osób, do których prezentacja jest skierowana. Ułatwia to komunikację, usprawnia przekaz, a przecież to PGE chce uzyskać przychylność mieszkańców niemieckich gmin i podkreślanie na spotkaniu w Niemczech, że Polacy nie gęsi i swój język mają, było tym razem nie na miejscu.

Do języka prezentacji dołożyły się inne błędy i niedopatrzenia, jak chociażyby przedstawienie Cezarego Bujaka, jako prezesa nieistniejącej od roku spółki PGE Gubin, mylenie Nysy Łużyckiej z Odrą, niezgodność danych liczbowych w opiniowanym raporcie z danymi na slajdach prezentacji. Niemców dziwiło również poświęcenie wiele uwagi planowanej po niemieckiej stronie odkrywce Jänschwalde Nord, której powstanie jest bardzo wątpliwe i jest to projekt koncernu Vattenfall, a nie PGE. Wyglądało jakby przedstawiciele PGE, nie rozumieli, że rozmawiają z mieszkańcami Guben i okolic, a nie z przedstawicielami szwedzkiej firmy - Vattenfall. Może pracownicy PGE nie zdają sobie sprawy, że Niemcy od lat sprzeciwiają się również planom koncernu Vattenfall?

Niemieccy gospodarze spotkania zafundowali szkolenie dla PGE

Mimo kontrowersyjnego przygotowania przedstawilcieli PGE gospodarze spotkania byli mili. Spokojnie i rzeczowo wymienili w punktach swoje uwagi. Z niemiecką precyzją podali braki w dokumentacji, którą przekazano im do konsultacji. Nie tylko błędy formalne, jak brak niektórych załączników, liczne błędy w tłumaczeniach, ale przede wszystkim uwagi do meritum problemu, jakim jest wykopanie dziury do głębokości miejscami nawet 200 metrów w pobliżu domów, dróg – siedlisk ludzkich i upieranie się, że projekt ten nie będzie oddziaływał na stronę niemiecką.

Pracownik urzędu gminy Schenkendöbern – Andreas Stahlberg - przekazał nawet słowniczek terminów fachowych z prośbą, żeby między innymi nie pisać o ekranach - parasole.

Zderzenie się z Unią Europejską

Dla przedstawicieli PGE spotkanie z mieszkańcami Guben i okolic było zderzeniem się z demokracją Unii Europejskiej. Widać było, że nie potrafią odnaleźć się w sytuacji prowadzenia dialogu z mieszkańcami. Aroganckie odpowiedzi, okazywanie braku szacunku uczestnikom spotkania, ostatecznie zaprzestania odpowiadania na pytania - świadczą o nieprzygotowaniu strategicznej spółki skarbu państwa do przeprowadzenia tak dużego międzynarodowego projektu.

Przedstawiciele PGE nie potrafili pozyskać akceptacji mieszkańców polskich gmin dla swoich planów. Jakie szanse mają w przekonaniu Niemców? Czy podobnie, jak w sytuacji polskich gmin - odpowiedzą, że wola społeczeństwa to „tylko“ opinia? Jeżeli tak postąpią, narażają się na kolejne długotrwałe procesy sądowe. Planowanie kopalni nię będzie miało końca, ale niestety nie widać, żeby osoby zarabiające na wieloletnim opowiadaniu o wiodącej roli węgla, konferencjach i kolejnych odwiertach, przygotowywaniu materiałów informacyjno-propagandowych i kolejnych strategii energetycznych zamartwiały się kosztami przedsięwzięcia. My jesteśmy grupą projektową, od realizacji ustaleń na szczeblu rządowym jest rząd – poinformowała jedna z pracownic PGE (firma w 65 % należy do skarbu państwa) osłupiałych ze zdiwienia uczestników spotkania w Guben. Pozostaje pogratulować asertywności i dobrego samopoczucia z racji posiadanych etató przy planowaniu „projektu Gubin”.

Reakcje i komentarze Niemców

Zarówno podczas spotkania w Guben, jak i w relacjach niemieckich mediów przebija się niezadowolenie, zdziwienie i brak akceptacji dla planów PGE.

  • „Czy oni myślą, że my jesteśmy idiotami?”
  • „Mamy zgodzić się na ich plan? Przecież oni nie mają planu!”
  • „Polacy stracili kontakt z rzeczywistością, jeżeli chodzi o energetykę.”

Nie wiadomo kto i dlaczego dopilnował, aby polskie media nie zostały poinformowane o ważnym międzynarodowym spotkaniu w Euromieście Gubin-Guben. Zazwyczaj PGE lubi brylować i chwalić się, jak już wszysko jest zaklepane i postanowione. W ubiegłym roku, prawie co tydzień, mogliśmy przeczytać o kolejnym wydarzeniu przesądzającym o kopalni. Tym razem było skromnie i nawet Cezary Bujak odpowiadając na pytania burmistrza Guben w sprawie kierunków rozwoju energetyki - powiedział: „Dyskusja w Polsce nadal trwa“. Ostatecznie Gubin ciągle pod znakiem zapytania, co potwierdzili sami przedstawiciele PGE podczas spotkania w Guben, szkoda tylko, że informacji tej nie przekazuje się mieszkańcom lubuskiego.

Wielki nieobecny – koncern Vattenfall

W spotkaniu nie uczestniczyli przedstawiciele szwedzkiego koncernu Vattenfall, chociaż dlasze planowanie kopalni odkrywkowych węgla brunatnego po obu stronach Nysy Łużyckiej to głównie ich interes. Firma w 100 % należąca do państwa szwedzkiego oczekuje do końca marca wiążących ofert na zakup elektrowni i kopalni na Łużycach. Niemcy obawiają się, że jednym z zainteresowanych będzie koncern PGE, chociaż ten oficjalnie zaprzecza.

Jeszcze Łużyce nie zginęły!

Polsko-niemiecki ruch antyodkrywkowy na Dolnych Łużycach to modelowy przykład współpracy międzynarodowej społeczeństwa obywatelskiego. Po niemieckiej stronie działa Klinge Runde, po polskiej Stowarzyszenie NIE kopalni odkrywkowej – obydwie inicjatywy obywatelskie współpracują ze sobą, bez tłumaczy, bez niepotrzebnej propagandy. Zawsze mogą liczyć na wsparcie wójtów i burmistrzów, ale przede wszystkim mieszkańców swoich gmin i to dzięki tej współpracy pojawiają się w mediach informacje inne od propagandowej papki koncernów energetycznych o dalszej wiodącej roli węgla w polityce klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej, czy też anonimów dezinformujących opinię publiczną.

Anna Dziadek
Prezes Stowarzyszenia
NIE kopalni odkrywkowej

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.