Ratujmy Rzeki

Na niemieckich rzekach i kanałach

12 maja 2017
min
(galeria fotografii)

Słyszymy i czytamy więc, że udział śródlądowych dróg wodnych w niemieckim transporcie wynosi 12, 15 a nawet i 18% (takie liczby zapamiętałem), tymczasem dane z 2016 roku mówią o 4,8%

Urzędy statystyczne owocują wiosną – właśnie zaczyna się wysyp opracowań podsumowujących 2016 rok. Na witrynie Federalnego Urzędu Statystycznego pojawiła się broszura poświęcona żegludze śródlądowej, więc mamy okazję, żeby pochylić się nad kilkoma świeżymi, a przy okazji i bardziej dojrzałymi liczbami. Oprócz okazji jest też taka potrzeba, ponieważ przykład Niemiec często przywołuje się w polskich debatach o przyszłości naszych rzek.

Słyszymy i czytamy więc, że udział śródlądowych dróg wodnych w niemieckim transporcie wynosi 12, 15 a nawet i 18% (takie liczby zapamiętałem), tymczasem dane z 2016 roku mówią o 4,8%. Oczywiście, to dużo – w liczbach bezwzględnych 221,3 mln ton, ale z tego „tylko” 55,2 mln ton między portami krajowymi. Już samo zestawienie ostatnich liczb wskazuje, że zrozumienia niemieckich procentów trzeba szukać w anatomii danych.

Zacznijmy od tła – w 2016 roku przewieziono w RFN 4565 mln ton (dla porównania, w Polsce 1804 mln ton  w 2015 r.), z tego 3593 mln ton (78,7%) samochodami. Co ciekawe, udział transportu samochodowego wzrósł a kolejowego spadł (do 7,9%), jakby na przekór unijnym dyrektywom. Również żegluga śródlądowa nie poddaje się zaleceniom – rekordowe 249 mln ton przetransportowano 10 lat temu, a w przewozach wewnątrzkrajowych najlepszy był 1995 rok – 72,3 mln ton. Jednak najszybciej maleje tranzyt – ze szczytowych 25 mln w 2002 roku do 14,4 mln ton w 2016. Skąd się więc biorą opowieści o wzroście przewozów śródlądowych i ich rosnącym znaczeniu dla Niemiec, trudno powiedzieć.

Jednak dla naszych debat i poszukiwań ważniejsze są porównania między zachodnimi i wschodnimi landami, czyli między dorzeczami Renu i – z grubsza – Łaby. Otóż przeładunki w śródlądowych portach czterech nadreńskich landów wyniosły w 2016 roku 189,9 mln ton, a na terenie byłej NRD 10,8 mln, z czego w terminalach Berlina 3,7 mln ton. Natomiast w Saksonii, czyli na górnej Łabie, osiągnięto śladowe 82 tysiące ton. Dysproporcja w kontenerach między omawianymi regionami jest tak duża, że szkoda cyfr – dwa miliony do tysiąca TEU. Ale kontenery nie są „mięsem” żeglugi śródlądowej RFN – 180 mln ton (81,3% przewozów) ważyła masówka sucha i „mokra”, czyli w większości surowce. Jeśli zaś popatrzymy na porty, gdzie wspomniane dwie rzeki wpadają do morza, to Hamburg jako port rzeczny przeładował 11,3 mln ton, natomiast wielka trójka w delcie Renu (Antwerpia, Rotterdam i Amsterdam) zapisała w swoich statystykach łącznie 121,6 mln ton towarów, które przepłynęły przez granicę niemiecko-holenderską. Dodajmy, w Hamburgu ładunki płynące do lub ze wschodnich landów (ex NRD) ważyły 3,3 mln ton, a większość (7,1 mln t) pochodziła z obsługi dwóch nadmorskich landów Dolna Saksonia i Szlezwig-Holsztyn.

Przywoływanie niemieckiej żeglugi śródlądowej jako argumentu za inwestowaniem dziesiątek miliardów w nasze drogi wodne jest blisko sfery pomysłów na poprawienie geografii Polski. Miałoby bowiem sens, gdyby przenieść Górny Śląsk w okolice ujścia Warty do Odry a Hutę (niegdyś) Katowice do Bydgoszczy i zaopatrywać ją w rudę z Brazylii. Dopiero wówczas można by liczyć na osiągnięcie masy krytycznej ładunków dającej nadzieję na zwrot wydatków. Niemcy – o czym pisaliśmy niedawno – odkryli właśnie, że nad Łabą nie leży drugie Zagłębie Ruhry, więc daleko idącą regulację tej rzeki postanowili sobie darować. Oczywiście, argumenty z porównań są wartościowe, pod warunkiem, że nie oddalają się za bardzo w stronę Missisipi.

Marek Błuś

źródło: http://www.gospodarkamorska.pl/Porty,Transport/na-niemieckich-rzekach-i-kanalach.html

tytul:  Apel o transformację energetyczną województwa lubuskiegotytul: Apel Koalicji Ratujmy Rzeki do Związku Stowarzyszeń Kongres Ruchów Miejskichtytul: Kajakiem z Mazur do Warszawytytul: Żadnego węgla na stadionietytul: Wrocławianie coraz bardziej poruszeni smogiemtytul: Dzień bez śmiecenia!tytul: Bank Światowy zwiększa zagrożenie powodziowe na Odrzetytul: Rozwój à la kopalnia Złoczew – spuścić staw, żeby złapać dwie ryby
view_list  inne artykuły z tematu Ratujmy Rzeki:
mh

Powódź w Elblągu – wrzesień 2017

Rankiem 18 września 2017 centrum Elbląga zostało zalane przez gwałtownie podnoszące się wody Kumieli.

mh

Kumiela – przykład negatywnej działalności hydrotechnicznej

Począwszy od końca 60. lat XX wieku „radośni twórcy z koparkami – hydrotechniczni esteci” zaczęli regulować Kumielę.

mh

RATUJMY RZEKI

Koalicja Ratujmy Rzeki, w związku z obchodzonym we wrześniu Światowym Dniem Rzek, zwraca uwagę na konieczność ochrony polskich rzek przed dalszą ich regulacją.

mh

Kajaki, spotkania, wykłady - Nysa Łużycka 2017

Pierwszy etap międzynarodowego spływu po Nysie Łużyckiej zakończył się sukcesem. W akcji wzięli udział kajakarze z Polski, Niemiec i Czech.

mh

Ochrona przeciwpowodziowa dorzecza Odry i Wisły, Szczecin 27 lipca 2017 r.

Po szumnie nazwanej” konferencji informacyjnej” słów kilka.

mh

Ryby płaczą w polskich rzekach

Deklaracje a praktyka
I.  Polacy oczekują wizji i konkretnego planu działania

pokaż więcej touch_app
http://eko-unia.org.pl/granty
 
 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.