tytul: List do premier Ewy Kopacz ws. ustawy o efektywności energetycznejtytul: Walka ze smogiem: Co to są korytarze powietrzne?tytul: Green Alley Awardtytul: Za 2,5 roku ma powstać w Kole pierwsza w Polsce elektrociepłownia geotermalna!tytul: Dbajmy o serce i środowiskotytul: Europejczycy nie chcą rtęci w stomatologii!tytul: Czy to koniec lokalizowania OZE na podstawie WZ-ek?tytul: Francuzi rezygnują z budowy elektrowni na Lubelszczyźnie
min
wiadomości

Gruz z PKS-u trafił do stawu. Ale właściciel terenu nie zgodził się na kontrolę

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska miała w poniedziałek skontrolować teren stawów w okolicach Zachowic (gmina Kąty Wrocławskie), gdzie wysypywany był gruz m.in. z rozbiórki dworca PKS we Wrocławiu.
opublkowano 22 lipca 2015r.

Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie mieszkańców wykazała, że zagrożone są lęgowiska chronionych gatunków. RDOŚ miał zbadać teren, ale inspektorzy nie zostali wpuszczeni, by wykonać swoją pracę. Właściciel nie odebrał zawiadomienia o kontroli, a na miejscu zjawił się przedstawiciel współpracującej z nim firmy, który poinformował zebranych, że to teren prywatny i za naruszenie go grożą kary.

- To paranoja - denerwuje się Bożena Posadzy, prezeska Stowarzyszenia Aktywności Lokalnej "Damy Radę" w Zachowicach. Jako przedstawicielka mieszkańców poszła zobaczyć jak przebiega kontrola. O zachowanie terenów tuż obok Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy walczy od kilku tygodni. Mieszkańcy sami zlecili ekspertyzę, która wykazała, że zagrożone są chronione gatunki zwierząt. Skarga w tej sprawie trafiła do prokuratury.


Wywózce gruzu miała się także przyjrzeć Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Zgodnie z przepisami kontrolę ogłosiła oficjalnie i odpowiednio wcześniej poinformowała o tym właściciela terenu, czyli firmę Krawc sp z o.o. List polecony nie został jednak odebrany. Na miejscu pojawił się jednak przedstawiciel Metal-transu, odpowiedzialnego za wywózkę gruzu i poinformował zebranych, że to teren prywatny. - Usłyszeliśmy, że nasza obecność tam jest karalna - denerwuje się Bożena Posadzy. - Najciekawsze jest to, że spółka Krawc odebrała zawiadomienie o wizji z Urzędu Gminy, ale już tego od RDOŚ-u - nie. Z tego wynika, że odbierają tylko te zawiadomienia, które chcą - uważa Posadzy. Mieszkanka Zachowic opowiada, że teren przez lata służył mieszkańcom. - Dzieci kąpały się w stawie, wędkarze łowili ryby, a wszyscy chętnie przychodzili tu pospacerować. Nigdy nie było ogrodzenia czy znaków informujących, że to teren prywatny - mówi Bożena Posadzy. Przyznaje, że mieszkańcy nie zdawali sobie nawet sprawy, że tak jest. Do czasu aż zaczął być zasypywany gruzem. Wywózki wprawdzie się skończyły, ale ci, którzy walczą, by teren nie został zniszczony, uważają, że to nie koniec. Firma Unibail-Rodamco, inwestor nowego dworca i galerii Wroclavia, poinformowała jednak dzisiaj, że wycofuje się z usług podwykonawcy, który gruz wywoził do stawów. "Firma Unibail-Rodamco zdecydowała o natychmiastowym, całkowitym wstrzymaniu wywozu ziemi i innych materiałów pochodzących ze zburzonego dworca autobusowego PKS na teren dawnych glinianek w Zachowicach" - napisano w oświadczeniu 


- Właściciel gra na czas. Wiemy, że ma w planach o wystąpienie o zgodę na przeniesienie lęgowisk zagrożonych gatunków, co w praktyce równa się z ich zniszczeniem. Chce także uzyskać zezwolenie na wycinkę drzew. A już część z nich została bez takiego pozwolenia zniszczona - mówi Maciej Słabodzian z Partii Zielonych, który również przyjechał w poniedziałek do Zachowic, by sprawdzić jak przebiega kontrola. Zauważa także, że nawet jeśli właściciel za kilka miesięcy zgodzi się, by przedstawiciele RDOŚ weszli na jego teren to będzie za późno. - Wtedy nie będzie już tam chronionych gatunków, bo po zakończeniu okresu lęgowego, zwierzęta się po prostu przeniosą - tłumaczy Słabodzian. W RDOŚ przyznają, że mają związane ręce. - Zgodnie z przepisami nie możemy wejść na teren prywatny, jeżeli nie ma zgody właściciela. Taki nakaz mogłaby wydać jedynie prokuratura - tłumaczy Agnieszka Kornecka z RDOŚ. Mieszkańcy i ekolodzy mają jeszcze nadzieję, że pomoże im starostwo powiatowe, które w 2006 roku wydało zgodę na rekultywację tego terenu. Na razie wydało ono zakaz wysypywania gruzu. - Będziemy monitorować ten teren i jeżeli zakaz wywozu gruzu zostanie złamany to powiadomimy organy ścigania - zapowiada Roman Potocki, starosta powiatu wrocławskiego. A mieszkańcy i ekolodzy zapowiadają, że będą walczyć do końca. 

źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/4449169,gruz-z-pksu-trafil-do-stawu-ale-wlasciciel-terenu-nie-zgodzil-sie-na-kontrole-zdjecia,id,t.html?cookie=1
 

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.