tytul: Rząd wie co będzie z węglem za 10 lat?tytul: Najwięksi truciciele w Polscetytul: Ustawa o OZE nie sprzyja rozwojowi energetyki odnawialnej we wschodniej Polscetytul: Niekończące się upały tytul: Szczyt Klimatyczny 23 września 2014 r.tytul: Polish Energy Partners planuje zbudowanie wiatrowych elektrowni morskich o mocy około 1200 MW.tytul: Rząd ma co chciał- słabiutkie polskie OZE bardziej mizernetytul: NIK o elektrowniach wiatrowych
min
wiadomości

Tani węgiel czy energetyczna wolność?

Przeciwdziałanie rozgrywaniu bronią energetyczną przez rząd Rosji np. poprzez wspólne negocjacje warunków importu surowców nie jest politycznie realne.
opublkowano 11 sierpnia 2014

Musimy przechodzić na lokalne, niewyczerpywalne zasoby energii.

Kilka dni temu Marcin Pluta, burmistrz Brzezin ogłosił, że chce doprowadzić do całkowitego uniezależnienia swojej kilkunastotysięcznej miejscowości od zewnętrznych źródeł energii. W tym celu w pierwszym etapie już w tym roku na dachach instalowane będą panele fotowoltaiczne a oświetlenie zostanie wymienione na energooszczędne LEDy.

Brzeziny, podobnie jak oddalony o 70 km Bełchatów, to miejscowości w województwie łódzkim. Bełchatów od dziesiątek lat buduje swoje bogactwo na eksploatacji i spalaniu węgla brunatnego – najbrudniejszego paliwa energetycznego. Brzeziny stawiają na czyste zasoby odnawialnej energii. Zaczyna się energetyczna konkurencja: każda kilowatogodzina zielonej energii to węglowa kilowatogodzina mniej.

Tymczasem jeszcze 1 kwietnia Donald Tusk ogłaszał że „uratował dla polskich rodzin miliardy złotych” tłumacząc, dlaczego od lat blokuje przyjęcie ustawy o promocji energii odnawialnej. Oczywiście można było tę wypowiedź premiera traktować jako jeden z wielu primaaprilisowych żartów, ale teraz warto zastanowić się, czy kwestia bezpieczeństwa energetycznego Polek i Polaków jest traktowana przez rząd wystarczająco poważnie. Szczególnie, że finansowane z naszych rachunków za ropę, węgiel czy gaz watahy Władimira Putina przekraczają kolejne czerwone, wojenne linie.

W kontekście „oszczędzania” warto przypomnieć premierowi, że co roku z budżetu dopłacamy miliardy do… „taniego węgla”. Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych policzył, że w latach 1990–2012 do produkcji prądu z węgla dopłaciliśmy w sumie ok. 1,74 bln zł – każda i każdy z nas (łącznie z dziećmi) prawie po 2 tys zł rocznie!

Tylko przez 4 ostatnie lata rządów Donalda Tuska – na co wskazuje Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych – „tani węgiel” kosztował nas, podatników, w sumie 22 mld zł – 5,5 mld zł rocznie! Nie zapominajmy też, że dopłaciliśmy z naszych kieszeni ponad 10 mld zł za wrzucanie do kotłów węglowych elektrowni biomasy (np. łupin orzecha kokosowego) w ramach tzw. współspalania, wytwarzając tzw. zieloną energię. Tak premier „ratuje” nasze pieniądze...

25 lat po wejściu na drogę demokratyzacji, 10 lat po wstąpieniu do Unii Europejskiej i 7 lat po wypracowaniu wspólnego pakietu klimatyczno-energetycznego UE, ponownie pojawia się pytanie: „dokąd zmierzamy?”. Obecna europejska debata na temat celów redukcji gazów cieplarnianych i udziału odnawialnej energii w miksie energetycznym do roku 2030 wskazuje, że polityka i prawo UE zmierzają jednoznacznie w stronę gospodarki bez emisji zanieczyszczeń.

Oczywiście przeciwdziałanie rozgrywaniu „bronią energetyczną” przez rząd Rosji np. poprzez wspólne negocjacje warunków importu surowców, na co wskazuje m.in. premier Tusk, jest ważnym postulatem, pozostaje pytanie, na ile politycznie realnym. Natomiast masowy import surowców (codziennie w UE wydajemy na nie ponad 1 mld euro) skądkolwiek, nie tylko z putinowskiej Rosji, nie jest racjonalny - musimy stopniowo przechodzić na lokalne, niewyczerpywalne zasoby energii – szczególnie słońca i wiatru.

Ta zmiana jest jedną z najważniejszych transformacji społeczno-gospodarczych w najbliższych dekadach i co ważne daje wiele korzyści. Zmniejszenie importu surowców i paliw poprawiające bilans handlowy, ograniczenie emisji do powietrza (wiele polskich miast należy do unijnej czołówki zanieczyszczenia smogiem), stworzenie setek tysięcy lokalnych miejsc pracy w każdej miejscowości w Polsce – nie tylko tam, gdzie pod ziemią jest węgiel, ropa czy gaz… Wszystko to wskazuje, że stopniowe odchodzenie od węgla powinno stanowić kluczowy element polskiej polityki energetycznej.

Z takiego założenia wyszedł już burmistrz Brzezin. Takich miast będzie w Polsce coraz więcej, takich jak Bełchatów – mniej. Nie tylko dlatego, że węgiel się kończy, ale głównie dlatego, że energia odnawialna jest coraz tańsza i energetyczna wolność od koncernów staje się faktem. 

autor: Dariusz Szwed, przewodniczący Rady Programowej, Zielony Instytut
artykuł opublikowany w http://csr.forbes.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.