tytul:  Polityką klimatyczną w kryzys migracyjnytytul: Kończy się czas węgla brunatnego. tytul: CIR: spotkanie w sprawie nielegalnej wycinki drzew i serii podpaleń pod Wołczynem (komunikat)tytul: Wieczna zmarzlina – tykająca klimatyczna bombatytul: Jak koncerny próbują przechwytywać ruchy obywatelskie.tytul: Wrocław: Konferencja EKOWYZWANIAtytul: Raport ostatniej szansy dla mórz i oceanówtytul: Ekologiczne Przymorze!
min
wiadomości

Polityka energetyczna Polski – bez wizji, odwagi i wiedz

Tworząc ten dokument, rząd nie dysponuje odpowiednią wiedzą, danymi statystycznymi, narzędziami prognostycznymi i zasobami ludzkimi pozwalającymi na napisanie polityki o ogromnym wymiarze finansowym.
opublkowano 1 października 2015r.

Tworząc ten dokument, rząd nie dysponuje odpowiednią wiedzą, danymi statystycznymi, narzędziami prognostycznymi i zasobami ludzkimi pozwalającymi na napisanie polityki o ogromnym wymiarze finansowym.

Polska podobnie jak większość krajów, stoi przed wyborem takiej drogi rozwoju swojego sektora energetycznego, która najlepiej pozwoli na osiągnięcie określonych celów społeczno-gospodarczych. W tym krótkim stwierdzeniu zawarta jest oczywista prawda, że sektor energetyki jest dla społeczeństwa a nie odwrotnie.

Cele, do których dążą polityki energetyczne wielu rozwiniętych społeczeństw są najkrócej, w sposób mocno niejednoznaczny, ale dobrze odczytywany przez społeczeństwo, określane, jako „czysta, bezpieczna i konkurencyjna energia”.

Pisząc parę uwag na temat „Polityki energetycznej Polski do 2050 roku” (PEP’2050) chciałbym podzielić się tylko swoimi uwagami na temat, czemu ta strategia taka jest, jaka jest bo jak jest, każdy widzi.

Polityka energetyczna każdego państwa powinna być dokumentem czytelnym i zrozumiałym dla obywateli, nie wyłączając nawet polityków. Oznacza to użycie takiego stylu, języka i materiałów ilustracyjnych, które przekonają nas, obywateli do konieczności i słuszności podjęcia ogromnego wysiłku, jakim jest zrealizowanie nowej wizji energetyki. PEP’2050 pod względem czytelności jest napisana o niebo lepiej niż poprzednie polityki, ale w dalszym ciągu jest słabo czytelna dla ogółu społeczeństwa. Nie mówi ile i jakiej energii nam będzie potrzeba, aby nasz kraj rozwijał się, a my byliśmy szczęśliwi, a raczej podkreśla ogrom wysiłku sektora energetycznego, który tyle a tyle energii musi dostarczyć. Potem, to już tylko my musimy ją zużyć, no i oczywiście zapłacić rachunki.

Energetyka - integracja starego z nowym

Myśląc o przyszłości trzeba postawić pytanie, czy energetyka ma być nowa czy tylko podlegać powolnemu procesowi ewolucji? Odpowiadając można stwierdzić, że najistotniejszym zadaniem wydaje się być obecnie integracja starych i nowych technologii energetycznych. Stawianie pytań w ulubionej przez nas kategorii „czarno-białej” – węgiel czy OZE, węgiel czy atom, jest fałszywe i należy w matematyce do kategorii zadań źle postawionych. Pozostaje kwestia szybkości zmian, a ta choćbyśmy bardzo chcieli zakonserwować na zawsze istniejący stan rzeczy, jest bezwzględnie wymuszana przez warunki zewnętrzne, politykę globalną, zmiany klimatyczne czy ceny surowców na giełdach światowych.

Nie ma wątpliwości, że w procesie tej transformacji coraz bardziej znaczącą rolę odgrywać będą nowe koncepcje i rozwiązania, z których pojęcie „liczników inteligentnych” chyba, jako jedyne przebiło się do świadomości publicznej. A, i ostatnio pojawiły się chyba nadmierne nadzieje w społeczeństwie związane z powstawaniem nowej kategorii uczestników rynku – prosumentów. Inne opcje rozwoju energetyki, istota zachodzących i koniecznych w przyszłości zmian pozostają poza nurtem dyskusji publicznych.

Zarówno gwałtowne poszukiwanie kształtu przyszłych systemów energetycznych na poziomie Unii Europejskiej (UE) jak na poziomie narodowym, np. Energiewende w Niemczech, skłaniają do podejmowania tematów, które mogą przyczynić się lepszego rozwoju systemów energetycznych w Polsce. Stwierdzenie to jest uzasadnione chociażby z jednej strony pracami nad PEP’2050 a z drugiej rozbudzonymi nadziejami związanymi z możliwością szybkiego powstania grupy prosumentów. Zmiany zachodzące w Niemczech w sektorze energetyki i wokół niego przedstawione są jako głęboka rewolucja gospodarcza i społeczna, a nie tylko reforma pewnego segmentu gospodarki. Droga wizja, ale warta zastanowienia się.

Dyskusja publiczna omija ważne tematy

W Polsce nie prowadzi się dyskusji publicznej na tematy energetyczne w sposób, który może przyczynić się do lepszego zrozumienia przez społeczeństwo problemów energetycznych i pozwoli na przyzwolenie społeczne kierunków rozwoju i związanych z tym kosztów transformacji energetyki. I tu kolejne pytanie „Czy społeczeństwo może i musi rozumieć problemy energetyczne?

Odpowiedź „tak” może zaskakiwać, ale bez pewnych elementarnych informacji na temat energetyki trudno czy nawet niemożliwe będzie osiągnięcie zgody na zmiany, co z kolei pociągnie za sobą tradycyjny brak decyzji politycznych. W bardzo wielu krajach jako katalizator przemian w energetyce wykorzystano politykę klimatyczną, tylko częściowo przedstawianą w kategoriach „strachu”, za to w dużej mierze jako czynnik rozwoju innowacyjności i konkurencyjności.

W Polsce dwie konferencje klimatyczne zostały zmarnowane, jako idealne okazje do dyskusji na temat przyszłości polskiej energetyki. Przecież dyskutujemy o energetyce, może się ktoś oburzyć. Tak, ale w kategoriach „węgiel to gwarancja narodowego bezpieczeństwa”, „tania energia” czy „bezpieczeństwo energetyczne bez Rosji”. Konia z rzędem temu, kto udowodni poprawność tych prawd.

Co ma to wszystko do PEP’2050? Ano to, że nie podejmuje ona istotnych tematów dla przyszłości energetycznej Polski. Stanowi kontynuację tej samej koncepcji rozwoju, co poprzednie tego typu dokumenty. Chcę jednak zastrzec, że nie krytykuję bezpośrednich autorów dokumentu, będąc członkiem zespołu doradczego przygotowującego politykę widziałem staranne wsłuchiwanie się w głosy ekspertów i ambicję młodego zespołu, aby przygotować rzeczywiście wartościową strategię, jakby nie było, dla jednego z najważniejszych obszarów dla państwa. Czego zabrakło? Ano jak zwykle decyzji politycznych.

Brak koncepcji, wizji i odwagi

Ostrożne balansowanie między scenariuszami wskazuje na brak mocnych politycznie, uzgodnionych koncepcji rządu i opozycji. Jak zrealizować scenariusz jądrowy, gdy od dawna wokół energetyki jądrowej panuje głucha cisza. Jak nie odwoływać się do węgla, przy deklaracjach politycznych na najwyższym szczeblu gwarantujących utrzymanie, a nawet rozwój górnictwa węgla kamiennego. Nie umniejszam problemu górnictwa, dostrzegam go i widzę degradację Śląska, ale nie przeszkadza mi to myśleć o węglu w kategoriach realnego bytu, i to w wymiarze globalnym. Skądinąd, zastanawiająca jest poprawność polityczna wokół problemów górnictwa, począwszy od początku transformacji nigdy nie byliśmy tak bezsilni jak teraz starając się coś zrobić na Śląsku. Ten brak koncepcji, wizji i odwagi widać na każdej stronie PEP’2050. Gdzie podziały się reformistyczne koncepcje Banku Światowego i wiele innych reform restrukturyzacji górnictwa węgla?

Wokół energetyki nie zbudowaliśmy konsensusu politycznego pomimo wieloletniego działania zespołu parlamentarnego ds. energetyki. Nie udało się pokazać społeczeństwu, że istnieją alternatywne drogi rozwoju energetyki. Działanie małej grupy „społecznych” reformatorów energetyki pozostały wiedzą znaną w wąskim kręgu specjalistów. Nie doczekały się poważanego potraktowania przez rząd.

To nie jest polityka oparta na wiedzy.

Parę uwag szczegółowych, zresztą doskonale znanych wszystkim zaangażowanym w tworzenie strategii, ale konsekwentnie przemilczanych.

Tworząc dokument strategiczny dla państwa, rząd nie dysponuje odpowiednią wiedzą, danymi statystycznymi, narzędziami prognostycznymi i zasobami ludzkimi pozwalającymi na napisanie polityki o ogromnym wymiarze finansowym w perspektywie kilkudziesięciu następnych lat. Rząd świadomie, z przyczyn politycznych, pozbawił się jakiegokolwiek zaplecza intelektualnego reprezentującego interes społeczny i zdolnego do przedstawienia prognozy w kategoriach polskiej racji stanu, wolnych od interesów sektorowych. Widoczne i niezrozumiałe jest konsekwentne świadome utrzymywanie nierównowagi pomiędzy zasobami prognostycznymi rządu i sektora energetycznego.

To nie jest polityka oparta na wiedzy. Pisząc to zdanie dostrzegam i szanuję prawo polityków do dokonania ostatecznego wyboru, tak, ale z uzasadnionych ekonomicznie, społecznie i technologicznie możliwych dróg rozwoju, a nie z pośród opcji już od samego początku skażonych poprawnością polityczną.

Efektywność energetyczna i OZE to istotne elementy polityki. Czytając jednak listę organów i instytucji wdrażających politykę energetyczną państwa na próżno szukać agend rządowych wyspecjalizowanych w wdrażaniu polityki w tych dwóch obszarach. Melduje się, co zrozumiałe, cały sektor energetyczny, ale nie ma tych, co mają przynieść to, co nowe. Kto będzie reprezentował wymienione „gospodarstwa domowe” skoro zapomniano o UOKiK czy organizacjach konsumenckich.

Pomijam niezbyt precyzyjne stwierdzenia typu „…zobowiązując państwa członkowskie do...” – czytelnik przecież wie, że cel „poprawa efektywności energetycznej o 20%” jest nieobligatoryjny, a zresztą cel ten jest nieco inaczej zapisany w dokumentach UE. Ale to szczegół.

Podsumowując można stwierdzić, że nie bójmy się tej polityki – będzie z nią dokładnie tak samo jak z jej poprzedniczkami ocenimy nisko jej wykonanie i napiszemy nową. Istnieje ponoć „grzech zaniedbania”, ale kto by się nim przejmował.

Prof. Tadeusz Skoczkowski, Politechnika Warszawska

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.