artykuł

Atom a sprawa polska

06 kwietnia 2013 min
(galeria fotografii)

To nie awaria w Fukushimie okazała się największym problemem energetyki jądrowej w Europie i USA, lecz błyskawicznie zmieniające się warunki rynkowe.

Dokładnie dwa lata temu tsunami o straszliwej sile wywołało awarię elektrowni atomowej w Fukushimie w Japonii. Sama awaria i wyciek z reaktora nie spowodowały wielkich szkód, ale wywołały gorącą dyskusję o energetyce jądrowej. Przeciwnicy wróżyli jej szybki koniec, zwolennicy zaś mówili: nic się nie stało, business as usual. Po dwóch latach widać, że i jedni, i drudzy mieli trochę racji.

Radykalne próby przyspieszenia decyzji o zamknięciu elektrowni atomowych w Niemczech w ciągu najbliższych kilku lat, zablokowanie budowy nowych siłowni w Szwajcarii, wciąż niepewna przyszłość atomu w Japonii mimo włączenia jednej z elektrowni - to bilans, który często przywołują przeciwnicy, głównie zieloni.

Jednak jest mocne poparcie dla energetyki atomowej, które deklarują w Europie m.in.: Francja, Finlandia, Czechy, Wielka Brytania, Rumunia i Polska.

Do tego dochodzi triumfalny marsz elektrowni atomowych w krajach rozwijających się.

Turcja już buduje swoją pierwszą siłownię według rosyjskiej technologii i myśli o drugiej, Koreańczycy w ekspresowym tempie stawiają elektrownię w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Chiny, RPA Indie wciąż bardzo mocno stawiają na rozwój energetyki jądrowej, choć w tym ostatnim kraju coraz silniejsze są protesty rolników i rybaków przeciw wywłaszczeniom. Rosjanie w ekspresowym tempie stawiają pierwszy z dwóch bloków w obwodzie kaliningradzkim i kończą budowę nowego bloku pod Sankt Petersburgiem. Wietnam, Kazachstan, nawet biedny Bangladesz zamierzają dołączyć do klubu państw dysponujących energetyką atomową.

Awaria zawsze budzi emocje i obawy społeczne. Energetyka jądrowa w Europie i USA ma jednak groźniejszego przeciwnika niż ludzki strach. Jest nim rynek. Elektrownie atomowe są niezwykle kapitałochłonne.

Czytaj także: Europejski rynek energii wali się w gruzy

Budowa nowego bloku węglowego o mocy 1000 MW to koszt ok. 1,5 mld euro, "atomówka" kosztuje trzy-cztery razy tyle. Przez pierwsze 20 lat trzeba spłacać kredyty, dopiero przez następne 30-40 lat elektrownia atomowa zaczyna naprawdę na siebie zarabiać. Dlatego energetyka atomowa jak żadna inna potrzebuje stabilnych cen, żeby inwestorzy wiedzieli, że będą na niej zarabiać. Rynek takich gwarancji dać nie może. Dlatego rządy krajów rozwijających się dają inwestorom gwarancje, że w długoletniej perspektywie zarobią - np. Turcja w kontrakcie z rosyjskim Rosatomem dokładnie zapisała, ile będzie kosztował prąd z nowej elektrowni. W Europie coś takiego nie byłoby możliwe z powodu reguł unijnego prawa konkurencji.

USA - pesymizm atomowego gościa

Najlepiej widać, co się dzieje, na przykładzie USA. Boom na wydobycie gazu łupkowego spowodował szybki spadek cen tego paliwa. W rezultacie koncerny energetyczne zmieniły plany - zamiast budować elektrownie atomowe i węglowe, budują siłownie gazowe. Najdobitniej wyraził to John Rowe, były szef firmy Exelon - amerykańskiego potentata energetycznego. - Jestem atomowy gość - mówił Rowe kilka miesięcy temu. - Nigdy nie widziałem elektrowni atomowej, która by mi się nie podobała. A jednocześnie muszę powiedzieć, że elektrownie jądrowe nie mają w USA przyszłości - dodawał. Rowe tłumaczył, że tani gaz łupkowy czyni je po prostu nieopłacalnymi.

W Europie Zachodniej nie chodzi na razie o tani gaz, ale o dotowaną energię ze źródeł odnawialnych. Do tego dochodzą rekordowo niskie ceny energii spowodowane kryzysem i spadkiem popytu.

Energetyka odnawialna nie jest jednak w stanie zapewnić wystarczającej tzw. mocy szczytowej, dlatego w wielu krajach trwają od wielu miesięcy nieustanne konsultacje między firmami energetycznymi a rządami, jak zachęcić te pierwsze do budowy nowych siłowni atomowych. Nie udało się to definitywnie Rumunom, których plan budowy nowego bloku atomowego się rozpadł. Nie udało się na razie Brytyjczykom, którzy negocjują z francuskimi inwestorami EDF i GDF Suez. Kłopot polega na tym, że wszelka pomoc publiczna dla nowych elektrowni wymagałaby zgody Komisji Europejskiej. Brukseli zaś trudno się na nią zgodzić - pomoc wypaczyłaby wspólny europejski rynek energii.

Atom a sprawa polska

Wszystko to dotyczy także budowy nowej elektrowni w Polsce. Siłownia o mocy 6 tys. MW ma kosztować ok. 40 mld zł. Prezes Polskiej Grupy Energetycznej Krzysztof Kilian kilkakrotnie powtórzył, że budowa elektrowni będzie wymagać wsparcia finansowego państwa. - W żadnym kraju nie udało się zbudować elektrowni atomowej bez takiej pomocy - podkreślał.

We wtorek 12 marca będą o tym dyskutować premier Donald Tusk, Kilian, minister skarbu Mikołaj Budzanowski oraz szef resortu gospodarki Janusz Piechociński. Niestety, brakuje w tym zestawie tego, który trzyma kasę, czyli ministra finansów Jacka Rostowskiego.

Wydaje się, że nacisk rządów państw UE na jakąś pomoc publiczną dla energetyki konwencjonalnej, w tym jądrowej, będzie w UE coraz silniejszy. - Energetyka, podobnie jak hazard i prostytucja, daje zbyt wiele przyjemności, żeby zostawić ją wyłącznie rynkowi - dowcipkował John Rowe.

W tym roku ma zostać rozstrzygnięty przetarg na budowę nowej elektrowni atomowej w Finlandii, którą zbuduje prywatna firma Fennovoima. Powinien być bardzo pouczający dla Polski, bo na razie jest organizowany - zwłaszcza fiński - na warunkach całkowicie rynkowych, bez pomocy państwa.

Autorzy prowadzą serwis poświęcony energetyce: wysokienapiecie.pl

Bartłomiej Derski

min

prawnik, ekonomista i dziennikarz. Współpracownik redakcji biznesowej portalu Onet.pl i miesięczników branżowych. O energetyce pisze od 2010 r., kiedy ze zdumieniem spostrzegł, że tak ważną branżą zajmuje się tak niewielu dziennikarzy. Spod jego pióra wyszły takie, używane dziś w energetyce, pojęcia jak "trójpak energetyczny", "mały trójpak", czy "pomarańczowe certyfikaty". W przypływie sił twórczych zdarzało mu się popełnić artykuły naukowe z dziedziny stosunków międzynarodowych, gospodarki i energetyki.

Rafał Zasuń

min

39 lat, absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu. Przez 13 lat był dziennikarzem działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”. O energetyce pisze od 2007 r. W pierwszym tekście poświęconym tej branży pomylił megawaty z megawatogodzinami, ale od tej pory już się to nie zdarza. Laureat nagrody w konkursie „Libertas et auxilium” organizowanym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za najlepszy artykuł poświęcony ochronie konkurencji w 2011 r. Tekst dotyczył manipulacji na Towarowej Giełdzie Energii.

tytul: 52 proc. Polaków sprzeciwia się budowie elektrowni jądrowych w Polsce.tytul: Czy Polska nie wyda środków UE na nową energetykę?tytul: Pociąg z uranem trafił do gdyńskiego portutytul: Problemy z zieloną energią. KE pozywa Polskę do Trybunału Sprawiedliwościtytul: Władysławowo będzie miało farmę fotowoltaiczną?tytul: Wodowanie kolejnego promu z napędem gazowymtytul: Protest Lesznie przeciwko planom budowy odkrywkowej kopalni tytul: PGE o krok od rezygnacji z rozbudowy Elektrowni Opole
view_list  inne artykuły z tematu artykuł:
mh

Polskie miasta: NIE dla klimatycznej katastrofy

Podczas gdy delegaci na COP24 w Katowicach debatują o roli miast w ochronie klimatu, mieszkańcy Gdańska, Wrocławia i Krakowa apelują do włodarzy o powstrzymanie globalnej katastrofy.

mh

Z Wrocławia na Marsz dla Klimatu – COP24.

Ostatnia szansa na bezpłatny wyjazd na marsz w Katowicach

mh

Recykling daje owoce w Siemianowicach Śląskich

Uczniowie i nauczyciele ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Siemianowicach Śląskich włączyli się do ogólnopolskiej akcji edukacyjnej Recykling Daje Owoce. Akcję koordynuje nauczycielka Sylwia Kunicka, która od wielu lat prowadzi na terenie szkoły różne proekologiczne inicjatywy ! Tym razem uczniowie, nauczyciele, przyjaciele szkoły zbierają zużyte baterie oraz drobne zużyte sprzęty elektryczne i elektroniczne w zamian otrzymując pyszne i zdrowe owoce.

mh

Partia Zieloni apeluje do Premiera Morawieckiego o odwołanie Ministra Energii

Projekt Polityki Energetycznej Polski 2040  
to zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa

mh

Recykling daje owoce w Zabrzu cd

Kolejna szkoła z Zabrza włączyła się do ogólnopolskiej akcji edukacyjnej Recykling Daje Owoce. Akcję prowadzi nauczycielka -  Iza Anderska w Szkole Podstawowej nr 16 ! Uczniowie, nauczyciele, przyjaciele szkoły zbierają zużyte baterie oraz drobne zużyte sprzęty elektryczne i elektroniczne w zamian otrzymując pyszne i zdrowe owoce. W końcu to Recykling daje owoce :-). Równocześnie ze zbiórką trwa akcja informacyjna, którą prowadzą uczniowie, wśród szkolnej społeczności oraz mieszkańców Zabrza na temat konieczności selektywnej zbiórki elektroodpadów.

mh

Recykling daje owoce w Warszawie cd

W akcję "Recykling daje owoce"  zaangażowali się na 100% rodzice i uczniowie Szkoły Podstawowej nr 357 w Warszawie.  Wszyscy zbierają drobny zużyty sprzęt AGD  oraz zużyte baterie w zamian otrzymując pyszne owoce. Na całością czuwa koordynatorka akcji - nauczycielka Dorota Guba.

pokaż więcej touch_app
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.