tytul: Chiny numerem jeden w imporcie ropytytul: Polacy wobec przemysłu górniczegotytul: Budowa sztucznych raf idzie pełną parątytul: Polskie stocznie zmagają się z kryzysem na rynku offshoretytul:  Zielone miejsca pracy tytul: Prosumenci zainteresowani głównie energią ze słońcatytul: Porozumienie ws. rezerwy stabilizacyjnej to sukcestytul: Polscy politycy: naznaczeni przez komunizm, niezdolni do zmiany?
min
wiadomości

Dlaczego rząd chce ciąć taryfy dla mikroinstalacji?

Rząd przygotowuje przepisy, które mają obniżyć wsparcie dla małych odnawialnych źródeł energii (OZE).
opublkowano 12 maja 2015r.

Zmiana to polityczny gorący kartofel. Kto się może sparzyć przed wyborami?

Od początku prac nad ustawą o odnawialnych źródłach energii wsparcie dla najmniejszych (przydomowych) instalacji, zwłaszcza najdroższych – paneli słonecznych – budziło najwięcej kontrowersji. Uchwalenie ustawy, zamiast ostudzić, jeszcze bardziej podgrzało emocje.

Przyjęta przez Sejm, przy sprzeciwie rządu, PO i Senatu, tzw. poprawka prosumencka wprowadziła gwarantowane taryfy za sprzedaż energii z małych instalacji OZE. Przepisy dają właścicielowi np. paneli słonecznych na dachu, prawo sprzedaży wyprodukowanej w nich energii po 75 gr/kWh (w przypadku instalacji o mocy do 3 kW, dla porównania to tyle, ile zużywają jednocześnie dwie suszarki do włosów) lub 65 gr/kWh z instalacji do 10 kW.

Platforma sprzeciwiała się przyjęciu przepisów z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że stawki są znaczenie wyższe, niż koszt produkcji energii w innych OZE – np. elektrowniach wiatrowych, które mogą wytwarzają energię po ok. 32 gr/kWh. Co przełoży się na wzrost dopłat do "zielonej" energii. Rachunki za energię przeciętnej rodziny wzrosną o ok. 0,4 proc. (42 gr miesięcznie).

Po drugie wzrost produkcji w małych przydomowych instalacjach oznacza utratę rynku przez dotychczasowych producentów energii (o ok. 0,5 proc.). A do pięciu kontrolowanych przez skarb państwa koncernów należy ok. 67 proc. udziałów w wytwarzaniu.

Po trzecie system w obecnej postaci zachęca do produkowania energii na sprzedaż, a nie na własny użytek, od czego odchodzą już inne kraje UE, bo zamiast obniżać koszty działania sieci energetycznych, jeszcze je podnosi.

Potrzebna zmiana

Przyjęta w ostatniej chwili przez Sejm poprawka prosumencka jest źle zredagowana i wymaga zmian, aby w ogóle mogła wejść w życie 1 stycznia 2016 roku bez ryzyka bardzo rozbieżnych interpretacji.

Dlatego Ministerstwo Gospodarki niemal od razu po przyjęciu ustawy zapowiedziało, że przygotuje "techniczną" nowelizację ustawy o OZE, ale nie będzie już w niej poruszać drażliwej kwestii wysokości taryf gwarantowanych. – Celem nie będzie zmiana założeń wsparcia prosumentów, ale ich doprecyzowanie, aby nie rodziły się wątpliwości wśród inwestorów i instytucji, które będą stosować ustawę – podkreślał niedawno w Sejmie wiceminister Jerzy Pietrewicz.

Wiceminister zmienił jednak zdanie. Projekt nowelizacji ustawy o OZE, który trafił już na jego biurko, przewiduje znaczne cięcia w wysokości taryf gwarantowanych dla fotowoltaiki. Dlaczego?

I jakie stawki taryf gwarantowanych może ostatecznie zawierać ustawa o OZE?

Spowiedź w Brukseli

Wsparcie dla odnawialnych źródeł energii, jak każda inna pomoc państwa, która może ingerować we wspólny unijny rynek, musi uzyskać zgodę Komisji Europejskiej. Tak zwana notyfikacja oznacza żmudną procedurę i wymaga dobrego przygotowania po stronie rządu, który o nią występuje.

Urzędnicy Ministerstwa Gospodarki chcą jednak tej procedury uniknąć. Zmiana systemu wsparcia OZE ma wejść w życie 1 stycznia 2016 roku, a notyfikacja będzie się ciągnąć miesiącami. Podobna procedura – w sprawie pomocy dla elektrociepłowni – trwa już dwa lata, chociaż trudno ocenić, czy z winy rządu czy Komisji Europejskiej.

Jedyną możliwością uniknięcia notyfikacji jest skorzystanie z tzw. wyłączeń blokowych (ang. GBER). Resort gospodarki tak dostosował ustawę o OZE, aby nowy aukcyjny system wsparcia dla większych instalacji OZE spełnił wymogi GBER – konkurencyjnej, otwartej procedury przetargowej.

Jednak taryfy gwarantowane, które w takiej samej wysokości otrzyma każdy, kto przyłączy swoją mikroinstalację do sieci, tego wymogu nie spełniają. Unijne rozporządzenie ma jednak jeszcze jedną furtkę – specjalnie dla instalacji OZE działających na mała skalę.

Spór o stawki

Podstawowy warunek ominięcia notyfikacji to jednak bardzo niska stopa zwrotu z mikroinstalacji. Unijne przepisy przewidują w tym przypadku dla Polski – 3,58 proc. dla dziesięcioletnich inwestycji. Jednak ponieważ taryfy mają być wypłacane przez 15 lat, ministerstwo oszacowało, że w takim okresie stopa zawrotu wyniesie 4 proc.

Tymczasem przyjęte przez Sejm taryfy feed-in zakładają wyższy zwrot z inwestycji. Ponadto, zdaniem urzędników MG, koszty przyjęte do obliczeń są za wysokie. Urzędnicy zwracają także uwagę, że część instalacji, która ma otrzymać FiT (np. mikro biogazownie), nie jest w ogóle obecna na światowych rynkach, więc oszacowanie stawek dla nich jest trudne.

Współautor poprawki przyznaje, że uwzględniona w taryfach stopa zwrotu to 8-10 proc. – Ale to i tak za mało, jeśli uwzględnimy bardzo wysokie ryzyko regulacyjne i fakt, że inwestorami mają być zwykli ludzie – mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. – Dla porównania średnie stopy zwrotu w Niemczech to właśnie 8-10 proc., w Wielkiej Brytanii 8-20 proc., a w Japonii 12-20 proc. – wylicza.

Dla porównania sondaż TNS OBOP sprzed trzech lat pokazał, że Polacy byliby skłonni zdecydować się na zdecydowanie prostsze rozwiązanie – zmianę sprzedawcy energii – dopiero gdy przeciętne miesięczne oszczędności na rachunku za energię wyniosłyby blisko 30 proc.

Decyzja polityczna

Politycy PSL, kierujący resortem gospodarki, nie mają łatwego zadania. Z jednej strony mają argumenty za obniżeniem stawek, a z drugiej słyszą coraz silniejszy głos organizacji pozarządowych i firm z branży OZE, który może mieć znaczenie przed wyborami.

O tym jak drażliwy to temat może świadczyć fakt, że posłowie PO, którzy zwykle zgłaszali projekty wymagające szybkiej procedury legislacyjnej, jako inicjatywy poselskie, tym razem odmówili ministerstwu. – Skoro pan wicepremier poprał tą poprawkę wbrew stanowisku rządu, to niech teraz sam ją prostuje – usłyszeliśmy od osoby zbliżonej do klubu parlamentarnego PO.

Ogłoszenie do konsultacji projektu ze znacznie niższymi stawkami FiT może w takiej sytuacji obrócić się przeciwko ministerstwu kierowanemu przez Janusza Piechocińskiego.

O tym jakie stawki FiT może zaproponować rząd i jakie mogą być dalsze losy nowelizacji ustawy o OZE piszemy więcej w tym tygodniu w Obserwatorze Legislacji Energetycznej dostępnym dla subskrybentów.

źródło: http://wysokienapiecie.pl/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.