OZE

Polityka energetyczna, czyli jak się walczy z wiatrakami

09 kwietnia 2014 min
(galeria fotografii)

Mieszkańcy buntują się przeciw budowie farm wiatrowych. Coraz częściej za protestami stoją politycy.

„Chcesz prawdy o farmach wiatrowych?” – takim pytaniem wita internautów Anna Zalewska, posłanka PiS, która jest szefową zespołu parlamentarnego ds. energii wiatrowej bezpiecznej dla ludzi i środowiska.

– Farmy wiatrowe rujnują rolników i niszczą przyrodę w okolicy. Inwestorzy łamią wszelkie zasady – mówi DGP Anna Zalewska. – Łamią prawo? – dopytujemy. – Balansują na jego granicy. Sprowadzają do Polski zużyte turbiny, które Niemcy i Duńczycy wymieniają na nowe modele. One hałasują i zatruwają ludziom życie. To jednak trudne do udowodnienia, bo już przy wietrze 5 m/s pomiar hałasu jest praktycznie niemożliwy – tłumaczy.

Na stronie internetowej posłanki Zalewskiej można przeczytać, że obok hałasu wiatraki emitują jeszcze wibracje i niesłyszalne dla ucha infradźwięki. Ale głównie chodzi o to, że ich budowę planuje się zbyt blisko domów i zabudowań. Zespół parlamentarny chce to zmienić. Dzisiejszą granicę 500 m proponuje podwyższyć do 3 km, choć jeszcze w 2010 r. postulował odległość dwukrotnie niższą. – W praktyce taki przepis zablokowałby 100 proc. planowanych inwestycji – twierdzi Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, organizacji zrzeszającej branżę wiatrową. – Bo nawet jeśli znajdzie się miejsce spełniające wymogi, to budowę uniemożliwią inne uwarunkowania związane np. z obszarami Natura 2000. Takich przepisów nie ma w żadnym kraju na świecie – tłumaczy ekspert.

Zielony sektor do kontroli

Energetyka wiatrowa to dziś najszybciej rozwijająca się gałąź zielonej energii. Polska dotuje ten sektor, bo zobowiązaliśmy się, że w 2020 r. 15 proc. zużywanej energii będzie pochodziło z odnawialnych źródeł. Z 4,5 tys. MW zainstalowanych dziś czystych mocy 2,5 tys. MW przypada na farmy wiatrowe. W tym roku inwestorzy wybudują kolejnych 400 MW, a w przygotowaniu są budowy o łącznej mocy ponad 1 tys. MW.

Na stronie www.stopwiatrakom.ue można znaleźć informację, że obecnie w całej Polsce przeciwko stawianiu wiatraków protestuje 451 miejscowości. Bunt umiejętnie podsycają politycy. Wielkiej kontroli zielonego sektora domaga się Janusz Wojciechowski, kiedyś szef PSL, dziś w PiS. – W blokowaniu budowy nowych farm jestem ekspertem. Pomagam ludziom, którzy bronią się przed inwestorami. Odwiedziłam już 300 miejscowości w całej Polsce – chwali się Anna Zalewska. Z 41 członków parlamentarnego zespołu, któremu przewodzi, 40 nosi legitymację tego ugrupowania. Są tam m.in. Jan Szyszko, były dwukrotny minister środowiska, Antoni Macierewicz, Zbigniew Kuźmiuk (odszedł z PSL sześć lat temu). Z wiatrakami walczy nawet Tomasz Kaczmarek, były agent CBA. Polityczny rodzynek spoza PiS jest jeden – Jacek Bogucki z Solidarnej Polski.

Nie ma czarnego mleka

Leszek Kuliński, wójt pomorskiej gminy Kobylnica, argumenty przeciwników wiatraków określa krótko: – Wyssane z palca i obliczone na zbicie politycznego kapitału. To wszystko strachy na lachy. W mojej gminie farmy wiatrowe pracują już ponad pięć lat i żadna krowa nie zaczęła dawać czarnego mleka – śmieje się, ale zaraz poważnieje. – Gminy, które wdają się w polityczną walkę przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi, tak naprawdę okradają swoich mieszkańców i odmawiają im prawa do rozwoju – podkreśla.

W październiku ubiegłego roku budowę kolejnej, już trzeciej, farmy wiatrowej w Kobylnicy zapowiedział czeski CEZ, współpracujący z polską spółką. Inwestorzy kosztem ok. 6 mln zł wyremontują kilka ulic we wchodzącym w skład gminy Kończewie. Dziś 4,5 mln zł wpływów od inwestorów z sektora OZE stanowi 10 proc. rocznego budżetu gminy. – Z jednej turbiny mamy ok. 50 tys. zł podatków – mówi Kuliński.

Anna Zalewska uważa, że korzyści nie równoważą strat. – Wiatraki szkodzą. Wiem, co mówię, mam dyplom studium z ochrony środowiska – argumentuje. Branża wiatrakowa w odpowiedzi przywołuje raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2004 r., w którym uznano, że energia wiatrowa jest najmniej uciążliwą dla człowieka formą pozyskiwania energii.

Maciej Szczepaniuk

źródło:  http://serwisy.gazetaprawna.pl

tytul: Rząd forsuje zmiany w energetyce. Sporo za nie zapłacimytytul: Ograniczona odnawialna energiatytul: Polska żegna się z energetyką jądrową?tytul: Raport: Ukryty rachunek za węgieltytul: Kopalnie bez dnatytul: Ekonomiczne konsekwencje dyrektywy siarkowej na morzach. Druga strona medalu.tytul:  Tak przeładowuje się węgiel w Porcie Gdańsktytul: Polskie łupki już oficjalnie w rękach Rosjan
view_list  inne artykuły z tematu OZE:
mh

Morska energetyka wiatrowa - lider OZE1

Morska energetyka wiatrowa rozwija się bardziej dynamicznie niż jakakolwiek inna technologia produkcji energii elektrycznej na świecie2. 

mh

Na Dolnym Śląsku powstał trzeci samorządowy klaster energii

Mirsk, Wleń, Lubomierz, Lwówek Śląski i Stara Kamienica powołały dzisiaj Izerski Klaster Energii Odnawialnej. To trzecie takie przedsięwzięcie realizowane przez samorządy na Dolnym Śląsku.

mh

Umowa partnerska pomiędzy PGE Obrót a TÜV SÜD Polska

Jedna z najbardziej znanych marek na świecie wspiera PGE Obrót przy produktach o charakterze technicznym. Celem jest podnoszenie jakości obsługi PGE przy wykorzystaniu doświadczenia TÜV SÜD.

mh

Chiny zachorowały na OZE

W ostatnich latach Chiny postawiły na OZE. Podyktowane jest to tym, że OZE jest coraz tańsze.

mh

wyborcza.biz: Rząd stawia na węgiel, a Polacy na odnawialne źródła energii

Od 1 września Warszawa daje 15 tys. zł na budowę minielektrowni słonecznych, a RWE chce ich zakup rozkładać na raty. - Polacy chcą zielonej energii - wynika z sondażu CBOS.

pokaż więcej touch_app
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.