tytul: ARP S.A. wspiera budowę fabryki konstrukcji wież wiatrowychtytul: Dialogi na dwie nogi. Dynamo ciągle przydatnetytul: Zielony kłopot energetykitytul: Tomczykiewicz chce zamknąć śląskie kopalnie?tytul: Tryśnie ropa? tytul: Oceana apeluje o poprawę stanu bałtyckiego rybołówstwatytul: Energetyka jądrowa stała się głównym boiskiem gry między starym i nowymtytul:  Listopadowy szczyt klimatyczny COP 19 organizowany w Warszawie może być szansą dla Polski
min
wiadomości

Dziennikarzu: rower to trudny temat

W związku z artykułem „Rowerowa rewolucja. Czy OC dla cyklistów będzie obowiązkowe?”
opublkowano 02 maja 2013

W związku z artykułem „Rowerowa rewolucja. Czy OC dla cyklistów będzie obowiązkowe?” autorstwa pana Tomasza Żółciaka opublikowanym 29 kwietnia 2013 roku pod adresem http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/700872,rowerowa_rewolucja_czy_oc_dla_cyklistow_bedzie_obowiazkowe.html prostujemy następujące dezinformacje:

  1. „Cyklista, który urwie lusterko w twoim aucie, raczej za nie nie zapłaci. W Europie zmienia się natomiast prawo dla cyklistów, będą płacić obowiązkowe OC.” W żadnym kraju UE nie istnieje obowiązek posiadania przez rowerzystów specjalnego ubezpieczenia OC i nie są podejmowane w tym kierunku żadne oficjalne kroki. Jedyny kraj świata, w którym rowerzyści musieli mieć wykupione OC na rower – Szwajcaria – zrezygnował z tego rozwiązania ze względu na nieefektywność ekonomiczną. Od 1 stycznia 2012 roku „winietki” (mylone niekiedy z „tablicami rejestracyjnymi dla rowerów”) nie są stosowane. Rowerzysta może – ale nie musi! – wykupić OC na takich zasadach, jak na przykład pieszy. Użyte w artykule tajemnicze niemieckie słowo „Haftpflichtversicherung” oznacza po prostu polisę ubezpieczeniową od odpowiedzialności cywilnej – taką samą, jaką może wykupić każdy z nas w Polsce.
     
  2. „Zakaz jazdy bez kasku, ograniczenia prędkości, cenzus wieku dla rowerzystów, ubezpieczenia na wzór samochodowego OC – Europa reguluje rowerowy boom.” Twierdzenie to jest wyssane z palca. Unia Europejska nie prowadzi takich działań. Przepisy ruchu drogowego nie stanowią przedmiotu legislacji Unii Europejskiej. Jedyne działanie podejmowane na szczeblu europejskim w zakresie ruchu rowerowego to założenie jego dwukrotnego wzrostu w krajach UE do 2020 roku jako jednego z celów 7. unijnego programu działań w zakresie środowiska. Tak wyznaczony cel jest sprzeczny z cytowanym powyżej stwierdzeniem. Zakaz jazdy rowerem bez kasku jest penalizacją zachowań nieszkodliwych i bezpiecznych. Szeroko udokumentowany w literaturze fachowej jest (odosobniony!) przykład Australii i Nowej Zelandii, gdzie dzięki takim przepisom poziom ruchu rowerowego jest znikomy. Świat patrzy z podziwem na północną Europę, gdzie udział ruchu rowerowego często przekracza 10% podróży a kask rowerowy jest traktowany jako wątpliwej jakości gadżet i nikt poważny nie myśli o wprowadzeniu obowiązku jego używania. Warto wspomnieć, że wbrew obiegowym opiniom nie istnieją żadne naukowe dowody wykazujące jakąkolwiek skuteczność kasku rowerowego.
     
  3. Redaktor Żółciak mija się z prawdą, pisząc że „Od trzech lat rośnie liczba wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów. Rośnie również sama liczba rowerów i ścieżek rowerowych. Od 2010 r. poszerzane są prawa rowerzystów na drogach. Za nimi nie idzie jednak zwiększona odpowiedzialność prawna, np. w sytuacji kolizji drogowej. Odwrotny trend ma miejsce w Europie. Tam wraz ze wzrostem liczby rowerów i rowerzystów regulowane są zasady, na jakich uczestniczą oni w ruchu drogowym.”

    Po pierwsze, liczba zdarzeń z udziałem rowerzystów rośnie od dwóch lat, nie od trzech (danych za rok 2013 nie ma). Po drugie - w roku 2012 liczba zabitych rowerzystów była niższa niż w 2011. Do tej sprawy wrócimy poniżej. Po trzecie, zmiany przepisów ruchu drogowego w krajach UE idą w kierunku wprost przeciwnym, niż sugerowany w artykule. Wynika to m. in. z przepisów Konwencji Wiedeńskiej o Ruchu Drogowym po jej nowelizacji z 28 marca 2006 roku (Polska jest stroną tej umowy międzynarodowej) o treści: „Kierujący pojazdami są obowiązani zachować szczególną ostrożność wobec niechronionych uczestników ruchu takich jak piesi i rowerzyści, a zwłaszcza dzieci, osoby starsze oraz niepełnosprawni”. Po czwarte, rzekome „poszerzanie praw rowerzystów na drogach” w polskich przepisach (nowelizacja ustawy Prawo o Ruchu Drogowym w 2011 roku) wynikało właśnie z konieczności dostosowania ustawy Prawo o Ruchu Drogowym do wspomnianej umowy międzynarodowej, a „rewolucyjność” nowelizacji wynikała po prostu z wieloletnich zaniedbań i bałaganu w przepisach.
     
  4. Redaktor Żółciak nie udźwignął ciężaru danych, które badał. Pisze on: „Jak wynika z danych GDDKiA, przełomowy był 2011 r. Wówczas po raz pierwszy wzrosła liczba wypadków drogowych z udziałem rowerzystów w porównaniu z rokiem poprzednim. Potwierdzają to dane, o które poprosiliśmy Komendę Główną Policji. Wynika z nich, że w 2010 r. odnotowano 9578 wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów, w 2011 r. – już 11 682, a w 2012 r. – niemal 12 tys.”

    Po pierwsze, trudno żeby dane policji nie potwierdzały danych GDDKiA  - one są tożsame. Analiz GDDKiA dokonała opierając się na policyjnym Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji – jedynym w Polsce źródłem danych o wypadkach drogowych. Wynika z niego, że podstawowym czynnikiem rzutującym na wzrost liczby zdarzeń w 2011 roku była nietypowa pogoda – przede wszystkim ciepła i sucha zima. Wzrost nastąpił właśnie w miesiącach tradycyjnie „bezpiecznych” - kiedy rowerzyści jeżdżą mniej ze względu na niesprzyjającą pogodę: śnieg, lód i deszcz. Jest to w jasny sposób wyłożone w opracowaniu, publicznie dostępnym pod adresem https://www.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/i/infrastruktura-rowerowa_3000/zdarzenia_rowerowe_2008_2011.pdf

    Po drugie, bezrefleksyjne powoływanie się na dane policyjne może prowadzić na manowce. Jednym z bardzo istotnych czynników statystycznego wzrostu liczby zdarzeń może być poprawa policyjnej sprawozdawczości! Wskazuje na to szereg przesłanek, w tym wspomniane w powyższym opracowaniu GDDKiA („Przy analizie próbki danych z lat 2006- 2008 na potrzeby poprzedniego studium stwierdzono, że ok. 1/3 zdarzeń, do których wezwano policję, nie została odnotowana w SEWiK”).

    Na marginesie - zgodnie z danymi SEWIK w 2012 roku zginęło w Polsce 300 rowerzystów. W istocie zginęło ich co najmniej 302. Dwa nieuwzględnione w SEWIK zgony były szeroko udokumentowane w mediach i w obu przypadkach toczyło się postępowanie prokuratorskie. W jednym z tych przypadków SEWIK opisuje ofiarę jako „ciężko ranną” a drugiego przypadku w ogóle nie ma. Oba przypadki to zderzenia rowerzysty z nielegalnie umieszczonym słupem w skrajni drogi dla rowerów. Jeden miał miejsce w Zduńskiej Woli (woj. łódzkie) a drugi – w Brześciu Kujawskim (woj. kujawsko-pomorskie). Wszystko to wskazuje na duży potencjał poprawy działania i wiarygodności systemu SEWIK.
     
  5. Red. Żółciak pisze: „Policja twierdzi, że nie ma danych dotyczących tego, które z wypadków powodowane są przez rowerzystów. W opracowaniach GDDKiA można przeczytać, że większość zdarzeń drogowych z udziałem rowerzystów to zderzenia boczne z samochodem osobowym, spowodowane nieustąpieniem pierwszeństwa przejazdu – według GDDKiA wina dzieli się po połowie między kierowców a rowerzystów.” Jest to nieprawda. Policja posiada takie dane we własnym Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji. Przekazała je m.in. stowarzyszeniu Miasta Dla Rowerów i są publicznie dostępne na stronie www.sewik.pl. Z tych samych danych korzysta GDDKiA. Co więcej, wynika z nich jasno, że kierowcy są sprawcami  ok. 57% wypadków i kolizji z udziałem rowerzystów i ten udział od wielu lat powoli ale systematycznie rośnie. W przypadku wymuszania pierwszeństwa jest niemal identyczny. Nie ma zatem mowy o tym - jak twierdzi red. Żółciak – jakoby wina „dzieliła się po połowie między kierowców a rowerzystów”. Winni w zdecydowanej większości przypadków są kierowcy samochodów.
     

Marcin Hyła

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.