×
logo
kontakt:
redakcjaeko.org.pl
odkrywki dla klimatu energia prawo rzeki smog ptaki drzewa o nas
logo
 

27 czerwca 2016
Bałtyk
 

Autostrada na wodę

Woda w rzekach ma to do siebie, że płynie. Woda w jeziorach faluje. A więc jest, po Heraklitowemu, w ciągłym ruchu. Jak więc ma się do tego dodatkowy ruch powodowany przez łodzie i statki?

Na intuicję wydaje się, że wpływ ten jest obojętny. Ale nauce nie wystarcza intuicja, a potrzebne są obserwacje i doświadczenia. Zwłaszcza biologii, bo woda sobie stoi albo płynie i jej wszystko jedno, ale żyjącym w niej organizmom nie.

Hydrobiolodzy z reguły lubią wody wartko płynące. Są one dobrze natlenione i zamieszkują je organizmy, które nie znoszą zanieczyszczonych i stagnujących wód. Żyjąc w wartkim prądzie, organizmy reofilne wykształciły różne przystosowania do takich warunków.

Jednak oprócz górskich i wyżynnych potoków o dużym spadku są też jeziora i duże rzeki o spadku łagodnym. W tych ostatnich, nawet gdy przepływ mierzony w metrach sześciennych na sekundę jest znaczny, jest on stosunkowo jednostajny. W takich warunkach rozwijają się zespoły planktonu nieznane w małych ciekach o burzliwym przepływie. Na dnie zaś rozwijają się inne gatunki, które nie zawsze potrzebują wysokiego stężenia tlenu, ale za to niezbyt dobrze znoszą silny i nagły ruch wody. Gdy zrywa się wiatr, chowają się one w zakamarkach, których na brzegach naturalnych koryt nie brakuje. Tu korzenie zapuści olcha albo wierzba, tam wytworzy się szuwar.

Zaciszne kryjówki nie zawsze wystarczają. Co jakiś czas przychodzi fala powodziowa albo przeciwnie – bobry odcinają zupełnie od wody płynącej. Takie mniej lub bardziej losowo rozłożone zaburzenia porządku są dla ekosystemu całkiem dobre, tworząc mozaikowość, zwiększając jego dynamikę i wymuszając mobilność organizmów, których populacje dzięki temu się mieszają.

Umiarkowane i incydentalne zaburzenia to jedno, stałe to drugie. Bentofauna, czyli zespół bezkręgowców dennych w jeziorach, jest zupełnie inna niż w morzu. W jeziorach to różne ślimaki, pijawki czy skorupiaki, ale przede wszystkim owady – larwy lub dorosłe. W morzach owadów prawie brak, za to jest mnóstwo małży. Tylko do pewnego stopnia wynika to z zasolenia (Bałtyk na przykład dla większości oceanicznych organizmów jest za słodki), a niemałą rolę gra tu stałe i silne falowanie. W potokach i rzekach pełno jest nisz, w których można schować się przed nadmiernym ruchem wody – na brzegu morskim pozostaje zagrzebać się w piasku albo bardzo mocno przytwierdzić do dna.

To w warunkach naturalnych. A co po przekształceniach antropogenicznych? Regulacja rzek czy nawet tzw. ich utrzymanie ma różne cele, ale wygląda zwykle podobnie i jej skutkiem jest przede wszystkim homogenizacja koryta. Usuwa się rośliny, szuwarowe byliny, łęgowe drzewa, prostuje zakola, a przekrój koryta doprowadza się do trapezu. Organizmom toni wodnej to niewiele zmienia – jeżeli nie potrzebują kryjówek lub miejsc rozrodu wśród nisz brzegowych, to może im wręcz zwiększać ilość dostępnego miejsca. Dla bentofauny, a i dla wielu ryb, to jednak oznacza kompletne zniszczenie siedliska.

Jednym z celów regulacji jest umożliwienie żeglugi. Są olbrzymie rzeki lub choćby tylko duże, ale o stałym olbrzymim zasilaniu, np. z lodowców alpejskich. Tam zawsze przepływ jest tak duży, że gdzieś w korycie znajdzie się tor wodny. Są jednak duże rzeki, gdzie przepływ duży jest tylko czasami, a poza tym woda rozlewa się szerokimi, ale dość płytkimi strugami. Taka jest Wisła, zwłaszcza w środkowym biegu. Żegluga rzeczna jest tak stara jak cywilizacja. Jednak zawsze była to nietrywialna sprawa – nawigator musiał umieć znaleźć odpowiednio głęboki tor bez raf i mielizn. Barki rzeczne, inaczej niż statki morskie, miały małe zanurzenie i nie bez powodu na wielką skalę używano po prostu tratw. Takie łodzie sunęły powoli i tworzone przez nie fale były stosunkowo łagodne. Taki transport trwał tygodniami, ale to i tak bywało szybsze niż niebitymi drogami lądowymi.

Zmieniły to potężne regulacje. Żeglowne rzeki zaczęto homogenizować, tak żeby przepływ był w miarę stały w całym korycie. Po większych regulacjach rzeka stała się kanałem, a barki mogły stać się głębsze i szybsze. To drugie osiągano, zaprzęgając do nich konie, a niedługo potem instalując silniki – najpierw parowe, potem spalinowe. Fale wytwarzane przez takie statki uderzają z siłą niespotykaną wcześniej, a jednocześnie stały się elementem nie incydentalnym, lecz stałym.

W ten sposób siedliska, które jeszcze jakoś przetrwały regulację, są niszczone przez regularne i silne falowanie. W takich warunkach przetrwać są w stanie tylko najmniej wymagające gatunki. Często zaś sprzyjają one gatunkom inwazyjnym – w dużych i żeglownych rzekach zachodniej Europy bentofaunę zdominował Dikerogammarus villosus. Jest to gatunek kiełża o niewygórowanych wymaganiach rodzimy dla rzek czarnomorskich. W naturalnym miejscu jakoś sobie żyje z innymi kiełżami – czasem któregoś zje, czasem zje larwę ważki, a czasem małą rybę. Gdy otworzono kanał Ren-Men-Dunaj, przedostał się do rzek północnomorskich, a potem dalej. W nowym miejscu zasłużył sobie na przydomek zabójczej krewetki, wypierając nie tylko rodzime bezkręgowce, ale nawet gatunki kiełży, które już wcześniej tam były inwazyjne. Pojawia się też w Odrze, a z rzadka i w Wiśle. Na razie jeszcze u nas jest niezbyt liczny – może dzięki słabej presji żeglugi.

Nic dziwnego, że badania nad wpływem żeglugi na zwierzęta są robione głównie w Niemczech, gdzie funkcjonują wodne autostrady na Renie czy Mozeli, a ruch na Odrze czy nawet Dunaju jest uznawany za stosunkowo mały. Badania takie stały się m.in. podstawą doktoratu Friederike Gabel. W jednym z nich wytwarzała w warunkach eksperymentalnych fale i badała procent bezkręgowców wyrwanych z kryjówek różnego typu. Nie jest zaskoczeniem, że z piasku i kamieni fale porywały więcej zwierząt niż z systemów kłączowo-korzeniowych roślin. Tak porwane bezkręgowce stają się łatwym łupem ryb. Natomiast gatunkom, które zagrzebują się w podłożu, aż tak dużej różnicy to nie robi.

Wędkarze jednak nie mogą się cieszyć. W eksperymentach Gabel niektóre ryby zyskiwały na symulacji żeglugi, ale obserwacje z Missisipi (swoją drogą również borykającej się z gatunkami inwazyjnymi) wskazują, że prawdziwe fale niszczą nawet połowę ikry. A o ile dorosłe ryby mogą dobrze żyć w toni wodnej, o tyle do rozmnażania potrzebują zróżnicowanych siedlisk przybrzeżnych. Zróżnicowanie między opaską betonową, geowłókniną i kamiennym gabionem to za mało. Wreszcie gdy zabraknie bezkręgowców bentosowych, zabraknie pożywienia dla ryb, o czym kiedyś pisałem.

Warto pamiętać o jeszcze jednym. Gabel w swoich eksperymentach wytwarzała fale o prędkości porównywalnej z generowanymi przez małe łódki. Tymczasem barki transportowe czy łodzie do rejsów turystycznych wytwarzają fale dziesięciokrotnie szybsze. W naturze więc komercyjna żegluga przekształca rzeki w pustynie. Autostrady wodne tak bardzo nie różnią się w tym od autostrad lądowych.

Piotr Panek

http://naukowy.blog.polityka.pl/2016/06/21/autostrada-na-wode/

Bałtyk

Gospodarka ściekowa prowadzona przez gminy w regionie Wielkich Jezior Mazurskich nie gwarantuje dostatecznej ochrony przed zanieczyszczeniem i degradacją wód jednego z najcenniejszych przyrodniczo (...)
czytaj całość
KE proponuje ograniczenie połowów dorsza na Bałtyku  
czytaj całość
list organizacji  ekologicznych do ministra
czytaj całość
Pogorszenie jakości wód, zwiększenie ryzyka wystąpienia powodzi i suszy, straty w przyrodzie
czytaj całość
Właśnie rozpoczynają drugą serię swoich tańców. Tańczą z pogodą ducha i bez wywrotek, za to są przewrotni.
czytaj całość
Woda w rzekach ma to do siebie, że płynie. Woda w jeziorach faluje. A więc jest, po Heraklitowemu, w ciągłym (...)
czytaj całość
Wprowadzenie tak kosztotwórczych rozwiązań byłoby ciosem dla branży – argumentują hodowcy.
czytaj całość
więcej
Rząd Czech da odkrywce Turów czerwoną kartkę!
Minister środowiska Czech Richard Brabec otrzymał we wtorek 12 listopada 2019 roku petycję mieszkańców wsi położonych w (...)
czytaj całość
Recykling Dał Owoce w Tuszowie Narodowym
Logika koncernów węglowych – my zarabiamy, wy po (...)
Newsletter/ Obserwator TEPP październik 2019
Czekając na COP 25 – listopad miesiącem protestów (...)
Recykling Daje Owoce w Żorach
Powołano Polskie Towarzystwo Ekologiczne
Bez mokradeł nie zatrzymamy klimatycznej katastrofy
Dr hab. Wiktor Kotowski: Degradacja środowiska naturalnego, wymieranie gatunków, ogromne emisje dwutlenku węgla do atmosfery. To skutki (...)
czytaj całość
Zielony Ład dla Polski [rozmowa]
We Can't Undo This
Robi się naprawdę gorąco
Dokąd płyną miliony ze spółek Skarbu Państwa?
Strzeżcie się, czarownice wracają
Politycy to gorszy sort ludzkości?
Licencja Creative Commons Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe
Korzystanie z naszego serwisu oznacza akceptację przez Państwa naszej Polityki prywatności.
Zobacz więcej