tytul: Areva buduje morską farmę wiatrową w Niemczechtytul: Znaleziono zardzewiałe pojemniki na odpady promieniotwórcze w składowisku w Niemczechtytul: konferencja o nadchodzącej rewolucji energetycznej pod tytułem Inteligentne Sieci Energetyczne w Polscetytul: Japonia szuka nowych dróg importu gazu ziemnegotytul: Czy w lutym warszawiacy powinni nosić maski?tytul: Czy Kraków będzie drugim Dublinem w kwestii jakości powietrza?tytul: M. Stryjecki, FNEZ: morska energetyka wiatrowa może być motorem rozwojutytul: Kolejny duży wyciek w Fukushimie
min
wiadomości

Elektrownia Opole: Pieniądze w błoto

Gigantyczna inwestycja w Opolu ma być, wedle słów premiera, „największą inwestycją przemysłową Wolnej Polski”. Pytanie tylko, po co właściwie powstaje?
opublkowano 2 marca 2014r.

Od liczb związanych z rozbudową zakładu w Opolu można dostać zawrotu głowy. Koszt przedsięwzięcia to blisko 12 mld złotych. Za te ogromne pieniądze powstaną dwa nowe bloki energetyczne. Po ich wybudowaniu opolska elektrownia będzie zużywać 3,3 mln ton węgla rocznie by wytworzyć energię o łącznej mocy 3,3 GW. To mniej więcej 10 proc. produkowanej energii elektrycznej w Polsce. W dodatku będzie to jedna z najnowocześniejszych elektrowni węglowych na świecie.

Problem w tym, że budowanie w drugiej dekadzie XXI wieku elektrowni opalanej węglem jest trochę jak budowanie wielkiego, pięknego żaglowca pod koniec XIX w. Tak jak wówczas cały świat już od dawna przesiadał się na parowce, tak dziś przestawia się na energię odnawialną.

Pomijając historyczne analogie najlepszym komentarzem do pomysłu budowy Opola II są wyniki giełdowe Polskiej Grupy Energetycznej, czyli właściciela i głównego inwestora powiększenia elektrowni. Kiedy w kwietniu ubiegłego roku ówczesny prezes spółki, Krzysztof Kilian ogłosił zarzucenie planów rozbudowy Elektrowni Opole, akcje PGE natychmiast poszybowały w górę. Kilian powiedział wtedy, że żeby inwestycja miała sens, to ceny prądu musiałyby być wyższe o 50 proc.

Tyle tylko, że już od paru miesięcy nie jest on już prezesem PGE. Musiał odejść, właśnie ze względu na brak chęci do opolskiej inwestycji. W kuluarach mówiło się o jego konflikcie na tym tle z premierem. Na wieść o dymisji Kiliana warszawski parkiet zareagował spadkiem wyceny PGE o 1,5 mld złotych. Trudno o bardziej wymowną reakcję inwestorów.

Równie sceptyczni wobec opolskiej inwestycji są eksperci. - 10 lat temu podejmowanie takiego ryzyka byłoby zrozumiałe. Ale teraz przebudowa energetyki na świecie jest faktem. W sytuacji eksplozji innowacyjności na rynku energetycznym, my budujemy bloki, które zabetonują zmiany w naszym systemie na 50 lat – mówi prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej. Z kolei dr Michał Wilczyński, były główny geolog kraju i ekspert rynku energetycznego, podkreśla bezsens samej lokalizacji inwestycji. - Polska cierpi na niedobór mocy na północy kraju, głównie na Pomorzu Zachodnim. Przesył prądu do tych rejonów z południa to marnotrawstwo – straty sięgną ok. 12 proc. produkowanej energii – komentuje. Wilczyński podkreśla także nieekonomiczność budowania elektrowni napędzanych węglem.Wydobycie tego surowca w Polsce dramatycznie spada. W 2030 r. może ono dobić do rekordowo niskiego poziomu 47 mln ton. To aż o 30 mln ton mniej niż obecnie. PGE na jego dostawy podpisało kontrakt z Kompanią Węglową, który ma obowiązywać w latach 2018-2038. Tyle że polski węgiel jest dużo droższy od importowanego, a na dotacje od państwa nie ma co liczyć, bo od 2010 r. w Unii Europejskiej jest zakaz pomocy publicznej dla górnictwa. W tej chwili opłaca się go sprowadzać nawet z USA (nie mówiąc o Rosji), gdyż koszty wydobycia są tam dwa razy niższe niż u nas. - Kompania Węglowa jest bankrutem. Jej straty w ubiegłym roku wyniosły nieco ponad 1 mld zł. A na jej hałdach zalega 7 mln ton węgla – mówi Wilczyński. To oznacza, że jeśli Kompania rzeczywiście miałaby być głównym dostawcą węgla dla elektrowni w Opolu, to odczuliby to podatnicy, którzy musieliby zapłacić za droższą energię.

Niepokój budzi także duży horyzont czasowy, obliczanej na 50 lat inwestycji. Jak analizuje Popczyk, Odnawialne Źródła Energii będą co roku co raz tańsze, a koszty funkcjonowanie opolskiego giganta – takie same

Jak mogłaby być alternatywa dla Opola? Przede wszystkim polska powinna zwiększyć efektywność energetyczną, czyli lepiej wykorzystywać już produkowaną energię. - UE w swojej energetycznej mapie drogowej do 2050 r. zakłada zmniejszenie zużycia prądu o 20 proc. - przypomina Wilczyński. A zdaniem Popczyka wiele energii można by zaoszczędzić przez modernizację oświetlenia w gospodarstwach domowych, np. wymianę żarówek na lampy typu LED.

To tylko przykłady, bo przy środkach jakie zamierza rząd przeznaczyć na Opole można znaleźć multum innych, bardziej korzystnych dla podatnika rozwiązań – np. elektrownie gazowe, które, w przeciwieństwie do węglowych, nie muszą być włączone przez cały czas, a jedynie w czasie, kiedy zapotrzebowanie na energię jest największe. - Polityka energetyczna powinna odpowiadać na pytanie jaki system energetyczny zbudujemy. Tymczasem my budujemy elektrownie a potem będziemy zastanawiać się jak wkomponuje się ona w system – podkreśla Wilczyński.

Wygląda więc na to, że rząd funduje sobie i nam kosztowną i przestarzałą zabawkę, z której najbardziej (oprócz polityków PO z Opola) w dłuższej perspektywie mogą cieszyć się rosyjscy górnicy z kopalń na Uralu.

żródło: http://biznes.newsweek.pl

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.