×
logo
kontakt:
redakcjaeko.org.pl
odkrywki dla klimatu energia prawo rzeki smog ptaki drzewa
logo
 

27 stycznia 2010
Klimat
 

2oC - granica nie do przekroczenia

Na poważne zmiany klimatu dotyczące poszczególnych regionów świata zwracano uwagę już pod koniec lat 80. XX w., biorąc pod uwagę dostępne dowody naukowe. Grupa Doradcza powołana przez Światową Organizację Meteorologiczną, Międzynarodową Radę Nauki oraz Program Środowiskowy ONZ rekomendowała, by przyjąć średnie ocieplenie globalne przy powierzchni Ziemi w wysokości 2°C powyżej poziomu sprzed rewolucji przemysłowej jako „górną granicę(...)"

Na poważne zmiany klimatu dotyczące poszczególnych regionów świata zwracano uwagę już pod koniec lat 80. XX w., biorąc pod uwagę dostępne dowody naukowe. Grupa Doradcza powołana przez Światową Organizację Meteorologiczną, Międzynarodową Radę Nauki oraz Program Środowiskowy ONZ rekomendowała, by przyjąć średnie ocieplenie globalne przy powierzchni Ziemi w wysokości 2°C powyżej poziomu sprzed rewolucji przemysłowej jako „górną granicę, powyżej której spodziewane jest szybkie zwiększenie ryzyka znacznego zniszczenia ekosystemów oraz wystąpienia skutków nieliniowych”. W 1996 r., po zapoznaniu się z wnioskami Drugiego Raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), w którym podkreślono poważne skutki, jakie spowodowałoby ocieplenie powyżej 2°C, UE jako pierwsza przyjęła ograniczenie wzrostu średniej temperatury globalnej do 2°C jako cel polityczny.

To cel naukowy czy nienaukowy? Nie można go zaliczyć do żadnej z tych kategorii. To cel strategiczny wywodzący się z dowodów naukowych, coś w rodzaju ograniczenia prędkości w ruchu samochodowym. Takie cele zawsze zależą od przyjętego przez decydentów systemu wartości. Naukowcy powinni ich zatem informować o możliwych konsekwencjach podejmowanych decyzji, w tym przypadku o konsekwencjach globalnego ocieplenia powyżej 2°C. Informacje przedstawione w Czwartym Raporcie IPCC oraz obserwacje i prognozy poczynione od tego czasu, pozwalają stwierdzić, że system wartości domagający się postawienia granicy powyżej 2°C wydaje się absurdalny.

Nieuznawanie za niebezpieczne całkowitej zagłady raf koralowych, intensywniejszych susz w regionie śródziemnomorskim, nagłego przekształcenie się gleb w południowo-zachodniej części USA w gleby półpustynne, dużego prawdopodobieństwa silnych cyklonów czy graniczącego z pewnością prawdopodobieństwa wielometrowego podniesienia się poziomu mórz w dłuższym okresie, wynika z pewnością z przyjętego systemu wartości.

Ilość gazów cieplarnianych w atmosferze ziemskiej jest już na tyle znaczna, że nawet gdyby stężenie gazów cieplarnianych pozostało na dzisiejszym poziomie, a wszystkie substancje chłodzące, a więc aerozole, zostały wyeliminowane, temperatura podniesie sięo 2°C. Dlatego nasze zobowiązania najlepiej jest określić, przyjmując scenariusz ograniczania emisji, który zakłada najszybsze możliwe tempo redukcji, jakie będzie realne ekonomiczniei technicznie, a przy tym nie wywoła większych zakłóceń np. w produkcji i dostawie energii. Wynikające z takich zobowiązań stężenie gazów cieplarnianych najpierw wzrośnie, ale później,w dłuższym okresie, zmaleje. Innymi słowy, nie jesteśmy skazani na obecny lub wyższy poziom stężenia gazów cieplarnianych. Musimy dokonać wyboru.

Aby zapewnić bezpieczną przyszłość klimatyczną w dłuższej perspektywie czasowej, będziemy musieli wrócić do naturalnych atmosferycznych stężeń CO2eq. Redukcja emisji jest pierwszym i najważniejszym warunkiem, by zatrzymać wzrost stężenia gazów cieplarnianych. Jak najszybciej należy osiągnąć wartość maksymalną emisji, tak, by zaczęła ona się zmniejszać – obniżanie powinno się zacząć przynajmniej w 2015 r. Zatrzymanie dalszego wzrostu średnich globalnych temperatur jest możliwe tylko wtedy, gdy po osiągnięciu maksymalnej wartości emisje zaczną zmniejszać się wystarczająco szybko. Jedynie takie „ujemne” emisje pozwolą w dłuższej perspektywie czasowej na powrót do stężenia CO2 poniżej 350 ppm, jak proponują Hansen i inni, – co da szansę przynajmniej ograniczenia zmiany poziomu mórz.

Aby osiągnąć bezpieczną sytuację klimatyczną w dłuższej perspektywie czasowej, np. powrót do stężenia CO2 na poziomie 350 ppm, będziemy musieli ograniczyć wszystkie emisje praktycznie do zera przed końcem obecnego wieku. Jest bardzo prawdopodobne, że emisje CO2 będą musiały być zbliżone do zera tuż po 2050 r.

Jeśli chcemy zapobiec dalszemu podnoszeniu się poziomów mórz lub zakwaszaniu oceanów, to nie obejdziemy się bez „ujemnych” emisji CO2. Takie emisje można uzyskać, łącząc np. elektrownię wykorzystującą biomasę z systemem CCS (wychwytywanie i składowanie CO2). Dlatego nie stać nas na marnowanie dostępnych struktur geologicznych na składowanie dwutlenku węgla emitowanego przez elektrownie węglowe. Takie miejsca będą musiały być dostępne w celu „wyssania” węgla już znajdującego się w atmosferze. Dla dużych punktowych źródeł emisji, takich jak elektrownie, neutralność pod względem emisji CO2 do atmosfery to po prostu za mało.

Jednym z najważniejszych i najpilniejszych zadań jest przełożenie celu 2°C lub 1,5°C na wytyczne do światowych celów redukcji emisji na przyszłe dziesięciolecia. Musimy określić maksymalny dopuszczalny poziom emisji, który pozwoli utrzymać średnie globalne ocieplenie poniżej założonego celu.

Politykę walki ze zmianami klimatu - biorąc pod uwagę obszary niepewności - powinniśmy postrzegać jako strategię zarządzania ryzykiem. Podobnie jak w innych obszarach, musimy określić nie tylko cele, lecz także sposoby ich osiągnięcia. Istotą jest pytanie: Na jaką wielkość emisji możemy sobie pozwolić, jeśli chcemy zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie poniżej 1,5°C lub 2°C z prawdopodobieństwem X proc.? Analiza prawdopodobieństwa przekroczenia celu 2°C w wielu profilach emisji prowadzi do następujących wniosków:

1.Prawdopodobieństwo przekroczenia celu zależy od skumulowanych emisji, to znaczy emisji nagromadzonych w długim okresie, a nie od wielkości emisji w poszczególnych latach.

2.Jeśli zaakceptujemy 25-procentowe prawdopodobieństwo przekroczenia 2°C, to skumulowane emisje CO2 ze źródeł kopalnych oraz spowodowane zmianami w użytkowaniu terenu muszą zostać ograniczone do 1000 Gt CO2. Jeśli jesteśmy gotowi do zaakceptowania nawet 50-procentowego prawdopodobieństwa przekroczenia granicy 2°C, to możemy sobie pozwolić na 1440 Gt CO2.

Co oznaczają wartości 1000 Gt CO2 oraz 1440 Gt CO2? Czy można mieć nadzieję, że rezerwy paliw kopalnych zostaną wyczerpane, zanim osiągniemy te limity? Niestety, nie. Wykorzystanie dostępnych ekonomicznie rezerw ropy, gazu oraz węgla spowodowałoby znaczne przekroczenie emisji o wielkości dopuszczalne przy założeniu utrzymania globalnego ocieplenia poniżej 2°C – znana emisja CO2 od 2000 r. do dziś (2009 r.) przekracza 300 Gt CO2. Pozostaje nam zatem mniej niż 700 Gt CO2, jeśli chcemy zachować znaczącą szansę (75 proc.) na utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie poniżej 2°C. Jest to mniej niż jedna czwarta emisji związanych z wykorzystaniem rezerw paliw kopalnych uznanych za dostępne pod względem ekonomicznym. Rezerwy te wynoszą 2 800 Gt CO2. Jeśli założyć obecne tempo emisji 36,3 Gt CO2/rok, pula 1000 Gt CO2 zostanie osiągnięta do 2027 r.

Pytanie o sprawiedliwy podział puli dopuszczalnych emisji między kraje świata stanowi obecnie najważniejsze zagadnienie negocjacji klimatycznych. Na przykład niektóre kraje rozwijające się zwracają uwagę na wysokie emisje historyczne państw rozwiniętych. A nawet jeśli zignorujemy przeszłość, to zmieni się niewiele, bo obecne emisje na mieszkańca w państwach uprzemysłowionych są wyższe niż emisje na mieszkańca w krajach biednych. Na przykład w 2005 r. emisje gazów cieplarnianych na osobę sięgnęły 23,5 t CO2eq w USA, 10,5 t CO2eq w 27 krajach obecnej UE, a 5,4 t CO2eq, w Chinach oraz 1,65 t CO2eq w Indiach [2].

Jeśli chcemy, by podział dostępnych emisji był sprawiedliwy i pozwalał na uniknięcie najgroźniejszych skutków zmian klimatycznych, to wysiłek związany z obniżeniem emisji powinny podjąć przede wszystkim państwa o najwyższych emisjach na mieszkańca, które stać na podejmowanie skutecznych działań, a które w największym stopniu przyczyniły się do emisji historycznych i – tym samym – do obecnych zmian klimatycznych. Dotyczy to zatem państw OECD. Oczywiste jest jednak, że bez ustabilizowania emisji w takich państwach, jak np. Chiny, emisja światowa przekroczy dopuszczalną pulę. Z tego powodu nie wystarczy, że wszystkie państwa podejmą działania na poziomie krajowym. Państwa bogate powinny również udzielić krajom rozwijającym się wsparcia finansowego i technologicznego, by również one mogły się rozwijać, nie przyczyniając się do zwiększenia emisji CO2 do atmosfery.

Przyjęliśmy podejście konserwatywne: nie bierzemy pod uwagę emisji historycznych, ale zakładamy równe emisje na osobę w 2050 r. Sprawiedliwość takiego rozwiązania można oczywiście kwestionować. Z drugiej strony, realia polityczne każą domniemywać, że przyszłe pokolenia mieszkające w państwach OECD mogą nie chcieć udzielać wsparcia finansowego, jeśli ich emisje na osobę zostaną zredukowane do poziomu niższego niż w państwach rozwijających się. Aby ograniczyć prawdopodobieństwo przekroczenia 2°C do 25 proc., emisja światowa powinna się zmniejszyć o 50 proc. lub więcej. Założenie równych emisji na osobę w 2050 r. oznacza, że USA musiałyby ograniczyć emisję o około 90 proc., a UE-27 o 87 proc. Nawet państwa spoza OECD musiałyby zredukować emisje o 26 proc. W tym scenariuszu średnie emisje gazów cieplarnianych wymienionych w Protokole z Kioto wynoszą 1,52 t CO2eq na głowę mieszkańca [3].

Szczyt klimatyczny w Kopenhadze (grudzień 2009) [4] jest być może ostatnią szansą na taką zmianę krzywej emisji, która pozwoliłaby na odwrócenie jej trendu wzrostu przed 2015 r. Obecnie emisja rośnie, a wraz z nią zagrożenie dla raf koralowych, delt rzek oraz obszarów coraz mocniej doświadczanych przez susze i stały brak wody. W miarę zbliżania się konferencji w Kopenhadze, coraz więcej państw uprzemysłowionych przedstawia własne zobowiązania dotyczące redukcji emisji. Niektórez państw rozwijających się przygotowały lub planują strategie stabilizacji emisji. Warto więc zadać pytania: Jak się mają te wszystkie zobowiązania oraz inicjatywy w zakresie polityki klimatycznej do osiągnięcia celu 2°C (1,5 °C)? Czy obecne propozycje są wystarczające do realizacji tego celu? Odpowiedź i w tym przypadku brzmi – nie.

Jeśli patrzy się na światową redukcję emisji, należy pamiętać o celach i strategiach redukcji proponowanych przez państwa bogate i rozwijające się. Rogelj i inni zebrali wszystkie propozycje i zobowiązania, a następnie wyliczono światową krzywą emisji do 2100 r. Obliczenia wskazują, że w 2020 r. emisja światowa zwiększy się o 42 proc. w stosunku do 1990 r. Szacuje się, że w 2050 r. całkowita emisja będzie o 80 proc. wyższa niż w 1990 r. Przy takim poziomie emisji nie ma szansy na ograniczenie globalnego ocieplenia do 2°C. Prawdopodobieństwo przekroczenia tego celu wynosi 100 proc. Nawet ryzyko przekroczenia 3°C do 2100 r. jest większe niż 50 proc. Przewiduje się, że stężenie CO2 w atmosferze przekroczy 550 ppm przed 2050 r.

Państwa są świadome celu 1,5°C lub 2°C, co należy zaliczyć do dobrych wiadomości, ale ich obecne zobowiązania nie wystarczą do osiągnięcia tego celu. Zamknięcie tak powstałej luki, a więc przyjęcie ambitniejszych celów redukcji emisji oraz zapewnienie pomocy finansowej wystarczającej do osiągnięcia dodatkowej redukcji w państwach biednych, to kluczowe wyzwania dla szczytu w Kopenhadze. Jak dotąd, temu wyzwaniu towarzyszą jedynie starania, podejmowane przez niektóre ze stron, o niedopuszczenie do zbudowania systemu sprzyjającego wzajemnemu zaufaniu narodów. Porozumienie międzynarodowe zredukowane do zbioru obietnic, w którym każdy naród będzie grać według własnych zasad i sam będzie weryfikował własne osiągnięcia, to nikła szansa na stworzenie atmosfery, w której będziemy wierzyć, że nasi sąsiedzi robią to, co do nich należy. W ramach takiego porozumienia szansa na zatrzymanie wzrostu emisji w najbliższej przyszłości będzie znikome. Będzie to można raczej porównać do życia na Dzikim Zachodzie. Gorącym Dzikim Zachodzie.

Skrót: Andrzej Kassenberg
Instytut na rzecz Ekorozwoju

[1] Skrót broszury o tym samym tytule autorstwa dr Katji Frieler, dr Malte Meinshausen i dr. Bill’a Hare przetłumaczonej i wydanej przez Instytut na rzecz Ekorozwoju (InE). Oryginalna broszura została wydana po angielsku przez Air Pollution & Climate Secretariat ze Szwecji. Wersja polska jest dostępna elektronicznie na portalu www.chronmyklimat.pl, lub jako publikację można ją otrzymać w InE.
[2] W Polsce emisja gazów cieplarnianych na mieszkańca w 2005 r. wynosiła 10,5 t CO2eq, czyli średnią UE.
[3] Wyniki prognozy demograficznej opracowanej na zlecenie Komisji Europejskiej wskazują, że w 2050 r. w Polsce żyłoby 31,9 mln osób. Wówczas emisja powinna wynosić 48 mln ton CO2eq, czyli oznacza to redukcję o 88 proc. w stosunku do 2007 r.
[4] Jak wiadomo, Konferencja w Kopenhadze nie doprowadziła do żadnych wiążących uzgodnień. Temu tematowi poświęcony jest wcześniejszy artykuł „Od nadziei do frustracji, czyli Kopenhaga i co dalej”.







Klimat

Dahr Jamail (tłum. Anna Dzierzgowska) Stoję na szczycie Rush Hill na odległej wyspie St. Paul na Alasce. Choć wzgórze ma jedynie (...)
Zmiany klimatyczne wywierają coraz bardziej zauważalny wpływ na życie społeczne wielu krajów. Dowodem może być dynamika prostestów i konfliktów w (...)
Recenzja książki Naomi Klein To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat.
Od 30 listopada do 11 grudnia w Paryżu trwa Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu.
Liczba 400 przejdzie do historii badań i obserwacji klimatu. Chodzi o 400 ppm (części na milion) dwutlenku węgla w atmosferze.
Jesteśmy ekologiczni, cały świat powinien brać z nas przykład, ale trzeba renegocjować pakiet klimatyczno-energetyczny, bo już dość zrobiliśmy i nikt (...)
Resorty środowiska i infrastruktury będą pomagały dużym miastom w przygotowaniu się do zmian klimatu.
...Apelujemy o włączenie się przez Pana Prezydenta do globalnego procesu, w którym mamy szanse znaleźć wspólne rozwiązania kryzysu klimatycznego i (...)
Ze zdziwieniem przyjmujemy praktyczne pominięcie we wstępnej wersji dokumentu potencjału odnawialnych źródeł energii – piszą eksperci Koalicji Klimatycznej
Komisja Europejska pod koniec stycznia br. opublikowała Białą Księgę dotyczącą polityki energetyczno-klimatycznej. Zawarto w niej dwa cele, które mają zostać (...)
więcej