Wyobraźnią opolan zawładnęła warta 11 mld zł inwestycja. Wszystko inne, w tym niewygodne dla lokalnej władzy pytania, zeszło na dalszy plan
Ten schemat jest podobny, niezależnie od części kraju, w której zadamy pytanie: lokalnej władzy i społeczeństwu, czy to w Kołobrzegu, w Piszu czy w Bieszczadach, marzą się proste rozwiązania trudnej sytuacji społecznej. Bezrobocie szaleje, młodzi wyjeżdżają, nie widać perspektyw. W związku z tym poszukiwany jest duży, odpowiedzialny inwestor, który wybuduje jak największy zakład pracy, zatrudni za jednym zamachem dużą część bezrobotnych i rozwiąże problem.
W Opolu lokalna społeczność chwyciła się jak brzytwy obietnicy rządu oraz PGE. Po decyzji o wycofaniu się z rozbudowy elektrowni pozostał potężny kac oraz poczucie, że Warszawa znowu oszukała najmniejsze polskie województwo. Retoryka nie pozostawia zresztą złudzeń. Opole czuło się zdradzone. Zapowiedź premiera, który obiecał, że pieniądze na rozbudowę jednak znajdzie, wywołała euforię.
Reprezentowana przeze mnie fundacja ClientEarth, za sprawą wskazania poważnych uchybień w inwestycji i uznania tych zastrzeżeń przez sąd, została w pewnym momencie uznana w Opolu za wroga nr 1. Argumenty organizacji ekologicznych doczekały się jedynie kpin i oskarżeń, łącznie z pamiętną wypowiedzią wojewody Wilczyńskiego, który całą winą za dotychczasowe fiasko inwestycji obarczył "oszołomskie lobby ekologów".
Jak rozumiem, wskazany jest wyłącznie zbiorowy entuzjazm. Mimo to chciałbym wskazać na kilka istotnych, a pomijanych w dyskusji o tej inwestycji, czy szerzej, o rozwoju województwa opolskiego w ogóle, kwestii.
Zastanawiające jest na przykład absolutne milczenie, jakim pomija się negatywne skutki funkcjonowania elektrowni i jej ewentualnej rozbudowy. Tak, to prawda, elektrownia daje zatrudnienie, skorzystałby też z rozbudowy sektor usług.
Jest jednak i druga strona medalu, którą precyzyjnie opisuje wydany właśnie przez Greenpeace raport "Węgiel zabija", oparty na badaniach naukowców z uniwersytetu w Stuttgarcie. Wyniki analiz wykazały, że w 2010 r. emisje pochodzące z polskich zakładów energetycznych odpowiadają za skrócenie życia o ok. 57 000 lat, co odpowiada ok. 5400 przedwczesnym zgonom. Jak na tej mapie sytuuje się elektrownia Opole?
Według Greenpeace z emisją 4,8 tys. ton dwutlenku siarki, 10 tys. ton tlenków azotu i 367 ton pyłu PM10, odpowiedzialnego m.in. za powstawanie smogu, zakład pracy miał na swoim koncie 114 zgonów, prawie 12 tys. napadów astmy i ponad 24 tys. dni pracy utraconych z powodu wywoływanych złym stanem powietrza chorób układu oddechowego. Rozbudowa elektrowni powiększyłaby według raportu Greenpeace ten bilans o 65 zgonów i 14 tys. utraconych dni pracy rocznie.
Mówiąc więc o niewątpliwych zyskach dla lokalnej społeczności, zachowajmy więc odrobinę przyzwoitości i wspomnijmy o ciemnej stronie opolskiego prądu, którym jednym daje zarobek, a innym odbiera zdrowie.
Czy w województwie opolskim istnieją jakiekolwiek szanse na rozwój, stop, czy istnieje cokolwiek poza elektrownią? Ostatnie miesiące upewniają mnie w przekonaniu, że nie. Wyremontowany rynek w Nysie, piękne centrum Opola, świetne połączenie z Górnym i Dolnym Śląskiem, nowa siedziba HFG, Polaris, który docelowo chce zatrudnić 500 osób przy produkcji quadów, Centrum Wystawienniczo-Kongresowe, pomysł na przyciągnięcie do stolicy województwa usług outsourcingowych...
Tego nie ma. Wyobraźnią opolan zawładnęła warta 11 mld zł inwestycja. Wszystko inne zeszło na dalszy plan, również niewygodne dla lokalnej władzy pytania.
Jak to możliwe, że województwo o jednym z najwyższych w kraju poziomie absorpcji środków unijnych ma tak wysokie oficjalne bezrobocie? Opolskie nie jest pod tym względem wyjątkiem - podobnie wygląda sytuacja np. w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie zainwestowane środki unijne nie przełożyły się w wyraźny sposób na stworzenie trwałych miejsc pracy. Można więc zaryzykować tezę, że na Opolszczyźnie świetnie wychodzą remonty i rewitalizacje, znacznie gorzej zaś budowa stabilnego rynku zatrudnienia.
Nie jest to wina ani wrednych ekologów, ani PGE, ani rządu, tylko powielania błędów, które mszczą się teraz np. na Portugalczykach. Odczujemy je boleśnie nie za rok czy za dwa - objawią się po 2020 r., kiedy strumień pieniędzy z UE wyschnie. Inwestowanie w nowe chodniki i latarnie jest konieczne, ale na dłuższą metę nie rozwiąże podstawowych problemów żadnego z województw.
Huśtawka nastrojów nie powinna przysłaniać jeszcze jednego faktu. Trwają właśnie prace nad rozdziałem środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Funduszu Spójności na lata 2014-2020. Ponieważ jednym z założeń nowego budżetu unijnego jest jak najmocniejsze wsparcie dla gospodarki niskoemisyjnej, może się okazać, że przed województwem opolskim otworzy się nowa perspektywa.
Wstępne wyliczenia pokazują, że spośród ponad 750 mln euro, jakie prawdopodobnie otrzyma region ze środków pomocowych, nawet 90 mln może zostać przeznaczone na rozwój efektywności energetycznej oraz odnawialnych źródeł energii.
Jak te środki mogą przełożyć się na nowe miejsca pracy? Jeśli stosować proporcjonalnie unijne wyliczenia związane z rynkiem głębokiej termomodernizacji (tu potrzeby województwa, jak całego zresztą kraju, są ogromne), odnawialnymi źródłami energii i zrównoważonym transportem, otrzymamy ok. 3 tys. miejsc pracy w nowym sektorze.
Warto zatem zabiegać, aby np. na oszczędność energii w budynkach zostało przeznaczone jak najwięcej środków w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego.
Rozwój "zielonej gospodarki" może również iść w parze z rozwojem badań, innowacji i edukacji. Przykładem jest projekt planowany do realizacji przez Uniwersytet Opolski, polegający m.in. na modernizacji 21 budynków uniwersytetu i wybudowaniu 11 instalacji do pozyskiwania odnawialnych źródeł energii, przy użyciu 200 paneli kolektorów słonecznych i 1000 paneli ogniw fotowoltaicznych. Projekt ma kosztować 36 mln zł. Celem inwestycji jest nie tylko oszczędność energii (Uniwersytet planuje zaoszczędzić nawet 30-40 proc. rocznie), lecz także stworzenie silnego ośrodka dydaktycznego (od przyszłego roku UO planuje uruchomić nowy kierunek - odnawialne źródła energii).
Czy tak będzie? Nie wiem. To dopiero zarys, wizja, o którą trzeba walczyć. Na razie opolanie sprawiają wrażenie tak skupionych na wizji wielkiej i przynoszącej powszechne szczęście elektrowni, że na nic innego nie wystarcza im czasu
Cały tekst: http://opole.gazeta.pl/opole

rzecznik ds. politycznych organizacji ClientEarth, skupiającej prawników zaangażowanych w obronę środowiska
| Newsletter/ Obserwator TEPP (Transformacji Energetycznej Ponad Podziałami) styczeń 2026 |
| Newsletter/ Obserwator TEPP (Transformacji Energetycznej Ponad Podziałami) grudzień 2025 |
| Newsletter/ Obserwator TEPP (Transformacji Energetycznej Ponad Podziałami) |
| Newsletter/ Obserwator TEPP (Transformacji Energetycznej Ponad Podziałami) październik (...) |
| Studia podyplomowe – transformacja energetyczna oparta na inwestycjach (...) |
| Czy Polsce wystarczy wody dla atomu i rekultywacji (...) |
| Polska nieprzygotowana na atom |
| prof. Jan Popczyk: Trzy fale elektroprosumeryzmu |
| Jean Gadrey: Pogodzić przemysł z przyrodą |
| Jak wyłączyć ziemię z obwodu łowieckiego i zakazać (...) |
| Bez mokradeł nie zatrzymamy klimatycznej katastrofy |
| Zielony Ład dla Polski [rozmowa] |
| We Can't Undo This |
| Robi się naprawdę gorąco |