×
logo
kontakt:
redakcjaeko.org.pl
odkrywki dla klimatu energia prawo rzeki smog ptaki drzewa
logo
 

13 października 2013
Klimat
 

Ekoofensywa przeciw rozbudowie Elektrowni Opole

Rośnie opór przeciw rozbudowie Elektrowni Opole. Sens tej inwestycji kwestionują już nie tylko wybitni polscy eksperci, jak prof. Popczyk i organizacje ekologiczne, ale także odpowiedzialni za europejską politykę klimatyczną eroparlamentarzyści.

Według prof. Popczyka:

"...lepiej zamiast tej inwestycji wdrożyć program termomodernizacji domów jednorodzinnych oraz gospodarstw rolnych i wyposażyć je w przydomowe źródła energii, np. panele słoneczne albo mikrobiogazownie (...) takie instalacje wyprodukowałyby o 60 proc. więcej energii niż
planowane nowe bloki w Opolu i wyemitowałyby sześć razy mniej dwutlenku węgla."

11,5 mld zł przeznaczonych na rozbudowę Elektrowni Opole lepiej wydać na odnawialne źródła energii - przekonują ekolodzy, a niemieccy europosłowie skarżą rozbudowę EO do unijnej komisarz ds. polityki klimatycznej
Budowa nowych bloków Elektrowni Opole od początku wzbudza sprzeciw organizacji ekologicznych, które uważają energetykę opartą na węglu za zagrożenie dla środowiska, bo emituje do atmosfery najwięcej dwutlenku węgla. Tymczasem w Polsce prąd z węgla stanowi nadal około 90 proc. produkcji.

Mimo prawnej batalii ekologom nie udało się zablokować w sądzie opolskiej inwestycji.

Zamiast bloków

Teraz więc przekonują, że ogromne pieniądze, jakie mają zostać wydane na budowę bloków, można wykorzystać bardziej efektywnie na inne źródła energii, a prądu i tak nie zabraknie. - Jesteśmy za stopniowym odchodzeniem od węgla do 2060 r. - mówi Ilona Jędrasik z Koalicji Klimatycznej skupiającej 23 organizacje pozarządowe, m.in. Greenpeace i fundację ClientEarth, która w sądzie próbowała zablokować rozbudowę elektrowni.

Przekonuje, że należy zamykać stare bloki węglowe i zastępować je źródłami niskoemisyjnymi, szczególnie odnawialnymi.

Na zlecenie ekologów prof. Jan Popczyk, szef Centrum Energetyki Prosumenckiej na Politechnice Śląskiej, przygotował ekspertyzę o zasadności budowy nowych bloków w Opolu. Przekonuje w niej, że lepiej zamiast tej inwestycji wdrożyć program termomodernizacji domów jednorodzinnych oraz gospodarstw rolnych i wyposażyć je w przydomowe źródła energii, np. panele słoneczne albo mikrobiogazownie. Jego zdaniem takie instalacje wyprodukowałyby o 60 proc. więcej energii niż planowane nowe bloki w Opolu i wyemitowałyby sześć razy mniej dwutlenku węgla.

Na to zwolennicy rozbudowy Elektrowni Opole odpowiadają, że wizja ekologów to mrzonki. - Zwłaszcza w obliczu grożącego Polsce niedoboru mocy. Eksperci przewidują że za dwa, trzy lata czeka nas energetyczna zapaść, łącznie z obawą przerw w dostawie prądu. Jedynie wykorzystanie konwencjonalnych źródeł energii może temu zapobiec - przekonuje marszałek województwa Józef Sebesta. Wtóruje mu poseł Prawa i Sprawiedliwości Sławomir Kłosowski, który pomysł ekologów komentuje krótko: - To jakieś fantasmagorie. Opolszczyzna musiałaby być pokryta co do centymetra solarami, by taki pomysł mógł się udać.

Niemcy interweniują

O ile te spory po przegranej ekologów w sądzie można póki co zamknąć w ramach dyskusji akademickiej, o tyle Polska już na poważnie będzie musiała tłumaczyć się ze sprawy rozbudowy Elektrowni Opole. Jak bowiem poinformował portal wnp.pl, sześciu niemieckich europarlamentarzystów wystosowało interpelację do Connie Hedegaard, unijnej komisarz ds. polityki klimatycznej. Przekonują w niej, że opolska rozbudowa jest nielegalna i szkodliwa dla środowiska. Nielegalna, bo sprzeczna z polityką klimatyczną Unii Europejskiej, która dąży do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Dlatego zdaniem niemieckich europosłów inwestycja, która jeszcze na dobre się nie rozpoczęła, powinna zostać bezwzględnie wstrzymana.

Kłopoty z emisją dwutlenku węgla już kilka miesięcy wcześniej przewidywał były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka Janusz Steinhoff, który w rozmowie z "Gazetą" podkreślał: - Największą niewiadomą są dziś dopłaty za emisję dwutlenku węgla, zwłaszcza mając na uwadze ostatnie propozycje Connie Hedegaard, która zaproponowała, by w latach 2013-2015 zmniejszyć liczbę sprzedawanych pozwoleń na jego emisję.

Czy coś osiągną?

Opolska radna Beata Kubica z Partii Zieloni i klubu radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie jest akcją niemieckich europosłów zaskoczona. - Ich interpelacja jest wynikiem chaosu, który panuje w polskiej gospodarce. Nie mamy jasno określonego planu działań, a jedynie wetowanie ustaw mających wprowadzić w Polsce ograniczenia emisji dwutlenku węgla, choć w naszych działaniach nie popiera nas żaden inny kraj - przekonuje. Dodaje, że byłoby znacznie lepiej, gdybyśmy skorzystali z propozycji ekologów i postawili wzorem Niemiec na odnawialne źródła energii. - Tam się to udało i skorzystały na tym niemieckie środowisko i niemiecka gospodarka - zaznacza.

Marszałek Sebesta ripostuje: - Jestem zdziwiony, że to akurat niemieccy europarlamentarzyści poruszyli tę kwestię. Tym bardziej że dziś już w Niemczech wszyscy zdają sobie sprawę, że przeholowano z odnawialnymi źródłami energii i konieczny będzie powrót do energetyki konwencjonalnej, czyli elektrowni opalanych węglem kamiennym i brunatnym. W tej sytuacji nie powinni oni próbować torpedować inwestycji w Opolu. Zresztą jestem przekonany, że europarlament nie wyda żadnej niekorzystnej dla nas decyzji w tej sprawie.

Poseł Kłosowski ma własną interpretację: - Zamieszanie wokół emisji dwutlenku węgla to doskonałe argumenty dla premiera Donalda Tuska, który dzięki temu będzie mógł usprawiedliwić niepowodzenie związane z inwestycją w Opolu. Powie: "Chciałem, ale nie mogło się udać".

Żródło: wyborcza.biz

http;//eko.org.pl

Elektrownie video

Klimat

„Polska energetyka wiatrowa ma przed sobą największy potencjał redukcji kosztów produkcji energii”
Polska wyraża zaniepokojenie ostatnimi wypowiedziami polskiego ministra środowiska, Marcina Korolca, na temat szczytu klimatycznego, który ma odbyć się w Warszawie.
Rząd Danii postanowił, że duński sektor transportu morskiego musi uniezależnić się od paliw kopalnych najpóźniej (!) w 2050 roku.
Czy Polska będzie ukarana za brak wizji ws. odnawialnych źródeł energii?
"Rządzący udają, że chcą, by łupki były eksploatowane"
Jak bańka w nieruchomościach, podczas kryzysu w 2009 r. - to synonim przewartościowanych inwestycji w firmy i koncerny opierajace się na (...)
Grupy energetyczne oczekują regulacji gwarantujących opłacalność inwestycji w nowe moce wytwórcze.
Radni Pelplina Tczewa przyjęli uchwały, w których popierają realizację w Rajkowach inwestycji budowy Elektrowni Północ.
więcej