tytul: Presja antropiczna jest faktemtytul: Naturalni odtruwaczetytul: Najnowszy raport HEAL tytul: Dlaczego Niemcy zdecydowali się na Energiewende?tytul: Jak koncerny próbują przechwytywać ruchy obywatelskie.tytul: Symptom wywłaszczenia tytul: Wpływ upraw GMO na ekonomikę gospodarstw rolnych, środowisko i stosunki społecznetytul: Krwawe minerały
min
trendy

Odzyskać społeczną kreatywność

W swojej ostatniej książce Mapa i terytorium Michel Houellebecq czyni jej głównym bohaterem, malarza i fotografa Jeda Martina, człowieka cieszącego się międzynarodową sławą i olbrzymim majątkiem.
opublkowano 07 października 2015

Martin fotografuje wszystkie możliwe produkty epoki industrialnej, następnie zaś tworzy portrety przedstawicieli dawniejszych i nowszych zawodów. W pewnym momencie uświadamia sobie jednak, że chcąc ująć w swoich obrazach całość współczesnego sektora produkcji, musi namalować w końcu także artystę. Umieszczając czytelnika w obszarze wzajemnego, wielostopniowego przecinania się nie tylko, jak to czynił poprzednio, ekonomii, seksu i śmierci, ale tym razem także sztuki, francuski pisarz czyni kolejny krok w konsekwentnie rozwijanym przez siebie projekcie poszerzenia pola ekonomicznej konkurencji na całość życia społecznego. Jego pióra, tak samo jak kapitalizm, nie oszczędza nawet aury dzieła sztuki.

Nie da się bowiem ukryć, że te sfery ekonomii i sztuki, uznawane długo za swoje przeciwieństwa, zbiegają się dziś w tak wielu punktach, że można już mówić o wyłanianiu się nowego modelu ekonomicznego, w którym funkcjonowanie dzieł sztuki może nam wiele powiedzieć o działaniu samej gospodarki. Upadek systemu z Bretton Woods, który otworzył drogę spekulacjom finansowym na niespotykaną dotąd skalę, dziwnym trafem zbiegł się w czasie ze oszałamiającym wzrostem cen obrazów amerykańskiej awangardy, który osiągnięto w dużym stopniu na drodze spekulacji właśnie. Formalne wyrafinowanie dzisiejszej sztuki konceptualnej ukazuje swoje podobieństwo z formalnym wyrafinowaniem  narzędzi rynku finansowego, opartych na algorytmach noszących prawie wszystkie znamiona dzieła sztuki, łącznie z unoszącą się wokół nich aurą autora- artysty. Konsekrowani artyści współcześni  (tacy jak Damien Hirst) przypominają raczej menadżerów dobrze prosperujących przedsiębiorstw, niż romantycznych artystów-geniuszy. Z drugiej strony formy pracy w postfordyzmie coraz częściej zaczynają upodobniać się do pracy artystów. Korporacyjny model motywacji zakłada romantyczną etykę, zgodnie z którą pracownik ma określić i realizować samego siebie na drodze nieustannego rozwoju i poświęcania się swojej pracy, mającej być dla niego obszarem prawdziwie twórczej aktywności. Zaciera się podział na czas pracy i czas odpoczynku, podobnie zresztą jak granice między szkołą, fabryką, przedsiębiorstwem i uniwersytetem, a funkcjonowanie w pracy zaczyna do złudzenia przypominać opisane przez Arendt działanie polityczne, lub raczej jego parodię. Sztuka nie lubi sztywnych reguł więc konieczne jest także „uelastycznienie” zatrudnienia.

Nigdzie bodaj nie widać lepiej tej konwergencji gospodarki i sztuki, niż w święcącej triumfy ideologii kreatywności i przemysłów kreatywnych. Zgodnie z nauczaniem Richarda Floridy teorię klasy kreatywnej zaczęto uważać za społeczne i ekonomiczne panaceum, sektor kreatywny (mający według raportu brytyjskiego Zespołu ds. Przemysłów Kreatywnych obejmować takie obszary jak m.in. reklama, film, muzyka, architektura, sztuka, wszelkiego rodzaju oprogramowanie, rynek wydawniczy, rzemiosło i modę) staje się powoli stawką numer jeden w teoretycznych i politycznych sporach, również w Polsce. Ideologiczność dyskursu o kreatywności i przemysłach kreatywnych polega między innymi  na tym, że skupiając się  na poziomie rynkowej wartości i opłacalności kultury, przesłaniają one mechanizmu wpisywania działań „kreatywnych” w relacje pracy i płacy, a więc pozostają ślepe na problem wyzysku. Odpowiedzią na ten dyskurs kreatywności jest opublikowana niedawno przez Fundację Bęc Zmiana i Wolny Uniwersytet Warszawy książka Wieczna radość. Ekonomia polityczna społecznej kreatywności. W nurcie pojawiających się ostatnio w Polsce pozycji z obszaru szeroko pojętej „ekonomii kultury”, Wieczna radość jest z pewnością najciekawszą, i pewnie  najważniejszą, publikacją mierzącą się z problemem wzajemnego przeplatania się kultury (sztuki) i gospodarki oraz z wyłaniającymi się z tych nowych  stosunków ekonomicznych pytaniami natury politycznej. 

Nie chodzi tu nawet o imponujący zestaw nazwisk autorów i autorek, zarówno międzynarodowych sław, jak i badaczy i badaczek młodszego pokolenia, lecz o proponowaną perspektywę teoretyczną. Punktem wyjścia jest przekonanie o wzajemnym uwikłaniu filozofii polityki i krytyki ekonomii. Refleksja teoretyczno-polityczna musi nieustannie wychodzić od ekonomii politycznej, a nie od modeli komunikacji, deliberacji lub legitymizacji To zapomniane nieco dziedzictwo pierwszego pokolenia Szkoły Frankfurckiej, przede wszystkim Adorna, przywołuje w swoim tekście Alexander Neumann, przypominając także Marksowskie pojęcie realnej subsumpcji, które może dziś posłużyć za teoretyczne narzędzie analizy obecnego paradygmatu ekonomicznego. Paradygmat ten zostaje tu określony jako kapitalizm kognitywny, w którym wartość dodatkowa wytwarzana jest przede wszystkim w obszarze produkcji wiedzy, informacji, dóbr niematerialnych oraz usług. John Roberts oraz Francis Mc Gimsey skupiają się na analizie antropologicznego wymiaru kapitalizmu kognitywnego, któremu do wytwarzania wartości udało się zaprzęgnąć praktycznie całość ludzkich zdolności, w tym samą językową i komunikacyjną naturę człowieka. Prowadzi to  do postawienia na nowo problemu alienacji pracy i czasu pracy. Teoretycznym narzędziem umożliwiającym przeprowadzenie krytyki kapitalizmu kognitywnego jest tutaj wypracowana przez teoretyków i teoretyczki tzw. „postoperaizmu” kategoria pracy niematerialnej. „Niematerialny” jest tu nie tyle przebieg pracy (podkreśla to Dušan Grlja), co jej wytwory, czyli  afektywne i komunikacyjne relacje.

Wieczna radość, trochę wbrew  podtytułowi, nie rozwija jedynie „ekonomii politycznej” kapitalizmu kognitywnego, lecz proponuje także pewną całościową teorię  społeczną i polityczną. Ekspansja pracy kognitywnej (co należy rozumieć nie tyle w kategoriach statystycznej większości, lecz ogólnej tendencji, mającej wpływ na wszystkie sektory produkcji), tworzenie nowych stosunków pracy żywej i kapitału – o czym  pisze Gigi Roggero – wymagają, jako pewien całościowy proces, przemyślenia od podstaw  takich pojęć jak praca żywa, nazywana tu też czasami żywą wiedzą, i praca martwa, a także praca konkretna i praca abstrakcyjna. Filozoficzną reinterpretację tych elementarnych kategorii w efektowny i niezwykle interesujący sposób przeprowadza Matteo Pasquinelli, kreśląc kontury związków między maszynową ontologią Deleuze'a i Guattariego oraz Marksowską krytyką ekonomii i pokazując, w jaki sposób pracę żywą należy zawsze rozumieć jako funkcjonującą w sprzężeniu z pewnymi postaciami maszyn. Umożliwia mu to też wprowadzenie w obszar  ekonomii politycznej kategorii intelektu powszechnego. Intelekt powszechny, u Marksa, to wiedza zakumulowana w kapitale (przede wszystkim w postaci rozwiązań technologicznych), dziś jednak, według niektórych badaczy i badaczek, intelekt powszechny przynależy już nie maszynom a komunikującej się, sieciowej i twórczej społecznej wielości. Perspektywa wychodząca od tych kategorii okazuje się niezwykle ciekawa np. przy analizie wytwarzania wartości ekonomicznej przez platformę Facebook (artykuł Bojany Romic), jak i analizie problemu praw autorskich (tekst Yiannisa Mylonasa).

Pojęcie pracy niematerialnej domaga się  jednak krytycznej analizy. Wysoki poziom rozwoju technologicznego, niezbędny do funkcjonowania kapitalizmu kognitywnego, prowadzi do powiększającej się przepaści między różnymi sektorami produkcji. Massimiliano Tomba pokazuje, że wytwarzanie wartości dodatkowej względnej (czyli wprowadzanie innowacji technologicznej) jest uwarunkowane pogłębiającym się wytwarzaniem wartości dodatkowej bezwględnej (czyli zwiększeniem czasu pracy, często w najbardziej prymitywnych, niebezpiecznych ub wyczerpujących obszarach produkcji), co najczęściej dokonuje się na peryferiach współczesnego systemu-świata (peryferie nie mają koniecznie geograficznego charakteru). Joanna Bednarek skupia się na nowych mechanizmach zarządzania i kontroli, opartych m.in. na prywatyzacji kosztów reprodukcji. Za pomocą pojęcia panoptykonu fraktalnego analizuje także mechanizmy nadzoru obecne m.in. w call centers. Ewa Majewska formułuje zaś krytykę z pozycji postkolonialnych i feministycznych, która nie tyle kwestionuje samo pojęcie pracy niematerialnej, lecz wskazuje na niektóre problematyczne aspekty tego pojęcia,

Nowe postacie pracy i niematerialność ich wytworów zbliżają do siebie polityczną ekonomię polityczną społecznej kreatywności i krytykę ekonomicznego wymiaru współczesnej produkcji artystycznej. Luc Boltanski, Marina Vischmidt czy Isabelle Graw analizują pojęcie dzieła sztuki, ukazując podobieństwo i różnicę między mechanizmami atrybucji wartości estetycznej oraz wartości ekonomicznej. Isabelle Bruno opisuje mechanizmy benchmarkingu, obecne zarówno w codzienności rynkowej, jak w coraz większym stopniu w świecie sztuki i nauki, odnosząc je jednocześnie do Foucaultowskich analiz urządzania. Anna Zawadzka, wychodząc z bourdieuzjańskiej perspektywy,, pisze o przymusie kreatywności, w którym prototypem pracującej podmiotowości staje się artysta. Przymus ten pojawia się według niej wtedy, gdy kreatywność wkracza w obszar pracy najemnej. O relacji między pracą artystów i nowymi formami pracy w postfordyzmie piszą także Patricia Reed czy Hans Abbing.

Z analiz zawartych w Wiecznej radości wyłania się całościowy (choć niekoniecznie wszędzie jednolity) obraz współczesnej rzeczywistości ekonomicznej, w której kreatywne, twórcze podmiotowości produkują w sieciach komunikacji kognitywną i afektywną wartość, która następnie zostaje przechwytywana przez pasożytniczy kapitał. Sztuce przydana tu zostaje szczególna rola swego rodzaju mikrolaboratorium, nie tylko nowych stosunków ekonomicznych, ale też szerzej rozumianych relacji władzy (w sensie Foucaulta), pokazując, w jaki sposób pełniła ona często również funkcję dyscyplinującą (tekst Vlada Morariu). Dzisiaj jednak to być może właśnie świat sztuki, wraz z jej bliskim związkiem z metropolią, może posłużyć za paradygmatyczny model wyswobadzania społecznej kreatywności z abstrakcyjnych więzów kapitału i pracy nastawionej na zysk. Ostatni rozdział Wiecznej radości sugeruje, że sztuka, mimo głębokiej ekonomizacji tej sfery, wciąż jest w stanie odkryć swoją subwersywną potencję. Oznacza to zarazem, że także podporządkowanie całości życia społecznego prawu kapitału nie musi oznaczać – jak zdaje się sugerować przywołany na początku  Houellebecq – zaniku wszelkich postaci społecznej subwersywności.

Mikołaj Ratajczak
żródło: http://www.monde-diplomatique.pl


Wieczna radość. Ekonomia polityczna społecznej kreatywności, Warszawa 2011.

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.