tytul: Anna Białoszewska : Atterwasch – opowieść o walcetytul: Nie jest prawdą, że inwestor mógłby partycypować w kosztach sporządzenia studium.tytul: Ekolodzy podpowiadają, na co wydać unijne pieniądzetytul: Kolejny krok w stronę kompleksu energetycznego Gubin-Brodytytul: W sprawie kopalni znowu zawrzałotytul: Nicht ohne Kohletytul: Lubuskie – zielone czy brunatne?tytul: Kolejna przeszkoda dla budowy legnickiej odkrywki?
min
odkrywki

List p. Anny Dziadek do redakcji Gazety Lubuskiej

opublkowano 3 lutego 2014r.

DO: Media Regionalne Sp. z o.o.


Szanowni Państwo,

jestem wieloletnią czytelniczką Gazety Lubuskiej. Postanowiłam zwrócić się do Państwa, jako właścicieli gazety, ponieważ jestem zszokowana poziomem niektórych artykułów prezentowanych ostatnimi czasy w żarskim wydaniu Gazety Lubuskiej.

Kilka dni temu po raz kolejny pani Lucyna Makowska, z żarskiego oddziału redakcji, opublikowała tendencyjny artykuł związany z konfliktem wokół planów budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w okolicach Brodów i Gubina, w województwie lubuskim. Jako czytelnicy przyzwyczailiśmy się już do bardzo stronniczego prezentowania tego zagadnienia przez panią redaktor Makowską, ale w wydaniu z  30 stycznia br. pani Makowska przeszła samą siebie i opublikowała bardzo jednostronny artykuł na temat jednego z naszych szanowanych sąsiadów, i jednocześnie zaangażowanego przeciwnika degradacji gminy przez planowaną kopalnię odkrywkową. Oparty na anonimowym donosie oraz insynuacjach artykuł już w tytule sugeruje, że zostało złamane prawo, a jakby ktoś miał wątpliwości o kim mowa dodano jeszcze zdjęcie pomówionego człowieka. Donosiciel, na podstawie którego donosu powstał artykuł nie miał odwagi ujawnić swojego nazwiska. Już wstęp do artykułu nie pozostawia wątpliwości, że nie chodzi o wycinkę krzaków pod budowę płotu tylko o personalny atak na człowieka, który nie godzi się na dewastację naszej gminy przez planowaną kopalnię odkrywkową. Początek artykułu brzmi: „Sprzeciwiał się budowie kopalni ….”. Od razu widać za co pani Makowska nie lubi pana Mrowińskiego. Artykuł załączam jako kopię, proszę ocenić. Miałam nadzieję, że tego typu dziennikarstwo nie pojawi się już w Polsce po 1989 roku. Ale, niestety, pojawiło się i to w mojej ulubionej gazecie.

Nasza gmina od lat dotknięta jest planami budowy kopalni odkrywkowej. Temat ten dzieli rodziny i znajomych, atmosfera jest naprawdę nieprzyjemna. Rolą mediów w takiej sytuacji powinno być raczej tonowanie atmosfery i promowanie merytorycznej dyskusji a nie realizacja akcji propagandowej, i prowadzenie personalnej nagonki na jedną ze stron.

Jesteśmy bardzo małą gminą, a w małej gminie widać więcej. Panią Makowską widzimy u nas najczęściej na imprezach związanych z szeroko pojętą promocją budowy kopalni odkrywkowej, prawie zawsze w towarzystwie lobbystów przekonujących do kopalni odkrywkowej. Od dłuższego czasu w swoich artykułach dopuszcza w zasadzie tylko jedną stronę dyskusji. Jeśli ktoś ma inne zdanie niż pani Makowska może liczyć, w najlepszym razie, na przemilczenie, a w najgorszym (jak właśnie pan Mrowiński) na personalny atak oparty na donosie. W związku z tym uważam, że pani Makowska straciła już dawno swoją niezależność i stała się, niestety, stroną konfliktu.

Osoba anonimowego donosiciela nie jest zresztą tak bardzo anonimowa (okazało się to podczas programu przygotowanego przez TVP 1 Gorzów) i doskonale znana zarówno pani redaktor Makowskiej, jak i mieszkańcom gminy. Człowiek ten jest bardzo zaangażowany
w promocję projektu budowy kopalni odkrywkowej na terenie naszej gminy oraz bardzo skonfliktowany z wieloma osobami niezgadzającymi się na dewastację naszej gminy przez kopalnię odkrywkową. Już z tego tytułu elementarna rzetelność dziennikarska wymagałaby zachowania bardzo dużego umiaru w ferowaniu (lub też sugerowaniu) wyroków. Pani redaktor nie ma zbyt dużej pewności co do przebiegu opisywanego zdarzenia – sama pisze, że pan Mrowiński „miał wyciąć”. Już z tego wynika, że sama autorka artykułu ma wątpliwości, co się rzeczywiście stało. Cała sytuacja przypomina, niestety, strategię typu: rzucajmy błotem, a nuż coś się przyklei.

W związku z tym chciałabym się dowiedzieć, czy Gazeta Lubuska stała się nieformalnym organem spółki planującej dewastację naszej gminy? Jako właściciel macie Państwo do tego prawo – wtedy proszę  tylko o rzetelne poinformowanie o tym. Czy też mamy do czynienia z prywatną wojenką prowadzoną na Państwa łamach przez panią Makowską? Jeśli mamy do czynienia z tą drugą sytuacją bardzo proszę o przeanalizowania treści artykułów publikowanych ostatnio przez panią Makowską na temat gminy Brody, a w szczególności konfliktu wokół planowanej kopalni odkrywkowej pod kątem rzetelności dziennikarskiej oraz niezależności pani redaktor od spółki PGE Gubin Sp. z o.o., która planuje komercyjny projekt – kopalnię odkrywkową.

Pozdrawiam,
Anna Dziadek
Gmina Brody

 

 
link terra
Materiały zgromadzone na serwisie dostępne są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.